Papszun odgryzł się Frederiksenowi. "Wtedy często zawodzą"

Marek Papszun odpowiedział na słowa Nielsa Frederiksena. Robi się coraz ciekawiej przed niedzielnym hitem PKO BP Ekstraklasy.
W niedzielę Legia Warszawa zmierzy się z Lechem Poznań w hicie 12. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Spotkanie odbędzie się przy Łazienkowskiej.
Na niedługo przed spotkaniem trener "Kolejorza", Niels Frederiksen, ostrzegł rywali. Stwierdził, że za sprawą występów w Lidze Europy jego zespół poczynił progres.
- Stajemy się silniejsi z każdym wymagającym meczem, szczególnie jeśli rywal jest na tak wysokim poziomie jak dzisiejszy. Ten progres widać i przekłada się to na mecze Ekstraklasy. Tempo gry i intensywność udaje nam się przenosić na ligę - stąd wysokie wyniki w lidze po ostatnich meczach w Lidze Europy. Biorąc pod uwagę niedzielny mecz, to Legia może szykować się na małe tarapaty - ocenił Frederiksen.
W trakcie piątkowej konferencji prasowej szkoleniowiec Legii, Marek Papszun, odpowiedział Duńczykowi. Stwierdził, że duże mecze często są dla Lecha wyzwaniem.
- Myślę, że trener rywala ma prawo tak sądzić. Patrząc na poprzedni sezon, budowę drużyny oraz cele z tym związane, pamiętajmy, że Lech miał w tym sezonie uzasadnione apetyty na awans do Ligi Mistrzów. Jednak przegrał, jak się okazuje, z przeciętną drużyną, bo o ile się nie mylę, Aarhus broni się teraz przed spadkiem. W tych decydujących, dużych meczach Lech często zawodzi - porażka z Górnikiem czy teraz w Lidze Europy pokazują, że te duże mecze czasem Lechowi nie wychodzą, więc liczę na to, że tym razem też tak będzie - powiedział.
W trakcie konferencji Papszun został zapytany o poprzedni mecz Legii z Lechem. Przypomnijmy, że zespoły po raz ostatni spotkały się ze sobą 26 kwietnia w 30. kolejce zeszłego sezonu. Wówczas "Kolejorz" wygrał 4:0 z grającym od 21. minuty w dziesiątkę rywalem.
- To było specyficzne spotkanie ze względu na tę nieuzasadnioną czerwoną kartkę, która później de facto została anulowana, przez co wynik został wypaczony. Ten mecz wyglądałby zupełnie inaczej. Oczywiście Lech miał przewagę w pierwszych minutach i to jest często naturalne w takich dużych meczach u siebie, gdzie kibice cię napędzają, a energia jest z reguły po stronie gospodarzy. My już wtedy umieliśmy jednak zarządzać meczem i wychodzić z trudnych sytuacji. Dziś uważam, że jesteśmy na jeszcze wyższym etapie. (…) Tamten wynik zupełnie mnie nie rusza i nie siedzi mi w głowie, bo po prostu te okoliczności były bardzo specyficzne - dodał.
Oglądaj Ekstraklasa Raport na kanale Meczyki:
