Papszun odgryzł się Królewskiemu. Triumfalny uśmiech. "Cztery lata niebytu i płacz"

Starciu Legii Warszawa z Wisłą Kraków towarzyszyła napięta atmosfera. Jarosław Królewski krytykował styl gry pod wodzą Marka Papszuna, ale po ostatnim gwizdku arbitra to racje szkoleniowca "Wojskowych" były na wierzchu. Papszun postanowił odpowiedzieć prezesowi beniaminka na konferencji prasowej.
W niedzielę Legia triumfowała w hicie Ekstraklasy i pokonała Wisłę Kraków (2:0). Stołeczni nie przegrali jeszcze spotkania w tym sezonie Ekstraklasy, zajmują trzecie miejsce. Regularnie punktują, chociaż pojawiają się uwagi dotyczące taktyki przyjętej przez Marka Papszuna.
- Chciałbym, żeby padło jak najwięcej goli, bo to zawsze sensowne w tego typu spotkaniach. Wolałbym, żeby mecz był w stylu Wisły Kraków niż Legii Warszawa, bo przy meczu Legii prawdopodobnie zaśniemy - rzucił przed meczem Jarosław Królewski, który porozmawiał z Weszło.
Słowa te dotarły do Papszuna, a ten nie omieszkał odpowiedzieć Królewskiemu. Postanowił też wbić szpilę prezesowi Krakowian i zwrócić uwagę na długą nieobecność jego klubu w elicie.
- Mam nadzieję, że dzisiaj pan Jarosław nie zasnął, był pod prądem cały mecz. Lubię pana Jarosława, traktowałem to bardziej w kategorii zaczepek. Ale trzeba uważać, życie mocno uczy pokory - powiedział na konferencji prasowej.
- To, że się wygrało parę meczów w Ekstraklasie po czterech latach niebytu i trochę płaczu czasami, to trzeba uważać. Nie jest to takie łatwe, jak się okazuje, nie? - dodał z triumfalnym uśmiechem.
Wisła zajmuje obecnie piątą lokatę, do Legii traci pięć punktów. W następnej kolejce beniaminek zmierzy się z Widzewem Łódź.