Papszun skomentował pudło Rajovicia. Tak ocenia remis z Jagiellonią
Legia Warszawa początkowo przegrywała 0:2 z Jagiellonią Białystok. Ostatecznie zremisowała 2:2, ale Marek Papszun mimo to nie zamierzał ukrywać, że po spotkaniu czuł spory niedosyt.
Legia w całym meczu oddała zaledwie jeden celny strzał. Dwie bramki dla "Wojskowych" to efekt trafień zawodników Jagiellonii do własnej bramki.
Marek Papszun z jednej strony nie szczędził komplementów swoim piłkarzom. Z drugiej nie ukrywał, że czuje niedosyt, bo uważa, że jego drużynę stać było na zwycięstwo.
- Nie sądziłem, że po remisie w Białymstoku będziemy niezadowoleni. Zrobiliśmy bardzo dużo, by ten mecz wygrać. Stworzyliśmy pięć klarownych sytuacji, przeciwnik tylko dwie. To pokazuje, że zagraliśmy dobry mecz. Jesteśmy rozczarowani wynikiem. To dziwnie brzmi, bo przyjechał zespół, co broni przed spadkiem, do drużyny walczącej o mistrzostwo i jest na fali. Ale tak wyglądało to spotkanie - powiedział Papszun na konferencji prasowej, cytowany przez Jakuba Seweryna.
- Gratuluję tego wyniku piłkarzom, przede wszystkim charakteru. Wcześniej Legia by się nie podniosła przy 0:2 w Białymstoku, a dzisiaj tak, i mogła spokojnie wygrać. Gratulacje dla kibiców, bo mimo dopingu gospodarzy się przebijali i to było słychać, co nam w trudniejszych momentach pomogło. Zabieramy ten punkt i musimy myśleć o następnym meczu. Trzeba dobrze się przygotować, by wygrać z Cracovią - podkreślił.
W drugiej połowie kolejne fatalne pudło zaliczył Mileta Rajović (więcej TUTAJ). Papszun podkreśla, że nie traci wiary w napastnika, który jego zdaniem wciąż może się przełamać.
- Wierzę w każdego zawodnika. Będę w niego też dalej wierzył. Legia nie wygrała bodajże 12 kolejnych spotkań, w końcu przyszło przełamanie. Tak samo może być z napastnikiem. Na to liczę i taki mam plan, że będzie dawał więcej w różnych obszarach, a to przyniesie efekt - zakończył.