Piłkarz Atletico grzmi po meczu LM. "Nawet nie poszedł do VAR-u"

W meczu Arsenalu z Atletico Madryt nie brakowało kontrowersyjnych sytuacji. Goście domagali się rzutu karnego po faulu na Giuliano Simeone. Po spotkaniu piłkarz był rozczarowany decyzją sędziego.
Arsenal wyszarpał cenny triumf 1:0 (2:1 w dwumeczu) i zagra w wielkim finale Ligi Mistrzów. Bramkę na wagę awansu zdobył Bukayo Saka.
Wynik meczu rozgrywanego na Emirates Stadium mógł być zupełnie inny, lecz Daniel Siebert, czyli arbiter główny, nie dostrzegł faulu na Giuliano Simeone. Na powtórkach widać, że reprezentant Argentyny był pociągany przez Gabriela, co wytrąciło go z równowagi.
Po ostatnim gwizdku głos na temat starcia z obrońcą "Kanonierów" zabrał właśnie Simeone. Piłkarz Atletico przyznał, że ruch ręką Brazylijczyka nie pozwolił mu oddać celnego strzału. Jak podkreślił, arbiter nawet nie skorzystał z systemu VAR, co nie było pojedynczą sytuacją.
- Rzut karny? Kiedy składałem się do strzału, zostałem zahaczony i nie mogłem uderzyć piłki. Tak to czułem. W niektórych sytuacjach takich jak ta, sędzia nawet nie poszedł do VAR-u, podobnie jak w jednej z Antoinem. Decyzje nie były po naszej stronie - powiedział Simeone.
Nie była to jedyna kontrowersja w tym meczu. Kilka chwil później Riccardo Calafiori przewrócił Antoine'a Griezmanna. Gwizdek jednak milczał.
W wielkim finale Arsenal zagra z Bayernem Monachium lub Paris Saint-Germain. W pierwszym spotkaniu górą (5:4) byli mistrzowie Francji.