Piłkarz Bayernu oskarżył Ruedigera. "Może będzie mężczyzną i się przyzna"
Emocje w rywalizacji Bayernu z Realem Madryt nie skończyły się wraz z ostatnim gwizdkiem. Już długo po nim swoje pretensje wobec Antonio Ruedigera wypowiedział Josip Stanisić.
Bayern po dramatycznym dwumeczu pokonał Real Madryt i awansował do półfinału Ligi Mistrzów. Sukces przypieczętował w Monachium, gdzie wygrał 4:3.
"Królewscy" wszystkie gole strzelili jeszcze w pierwszej połowie. Piłkarze Bayernu mieli pretensje o pierwszego z nich. Akcja Realu zaczęła się od starcia Ruedigera ze Stanisiciem, po którym Chorwat długo nie podnosił się z boiska. Gracz gospodarzy po meczu miał pretensje nie tyle o faul, co o słowo, które po nim rzucił w jego kierunku rywal.
- Takie zachowania są nie do przyjęcia. Padło dokładnie jedno słowo - i to dwa razy. Możecie go zapytać, co powiedział. Może będzie mężczyzną i się przyzna - mówił Stanisić.
- Nie jestem kimś, kto szuka złej krwi. Nie biorę tego do siebie. Takie rzeczy zdarzają się w ferworze walki. Sprawa jest zamknięta, ale uważam, że takie zachowania nikomu nie przystoją niezależnie od tego, czy się zna, czy nie - dodał Chorwat.
Stanisić w środę grał tylko w pierwszej połowie. Został w niej ukarany żółtą kartką. Vincent Kompany na wszelki wypadek w przerwie wpuścił za niego Alphonso Daviesa.
Bayern w półfinale Ligi Mistrzów zmierzy się z PSG. Pierwszy mecz odbędzie się 28 kwietnia w Paryżu. Rewanż - 6 maja.