Piłkarz Lecha rozchwytywany. Wielka kasa na stole, Rząsa ujawnił szczegóły

Piłkarz Lecha rozchwytywany. Wielka kasa na stole, Rząsa ujawnił szczegóły
Pawel Jaskolka / pressfocus
Lech Poznań latem odrzucił sporo ofert transferowych. Szczególne zainteresowanie budził jeden z wychowanków. O szczegółach w rozmowie z WP Sportowe Fakty opowiedział dyrektor sportowy "Kolejorza", Tomasz Rząsa.
Po zdobyciu drugiego z rzędu mistrzostwa Polski Lech nie narzekał na brak propozycji za liderów drużyny. Łącznie klub mógł zarobić ponad 100 milionów złotych, ale konkretne oferty nie były dla "Kolejorza" satysfakcjonujące.
Dalsza część tekstu pod wideo
Największe zainteresowanie budził Wojciech Mońka. Utalentowany obrońca miał propozycje z czołowych europejskich lig i mógł zostać jednym z najdrożej sprzedanych graczy w historii Lecha.
- Latem przychodziły do nas różne oferty, czy to za Antka Kozubala, czy za Michała Gurgula, czy za Wojtka Mońkę. Nie satysfakcjonowały one nas jednak pod względem finansowym. Tego ostatniego chciały kluby z Niemiec, Holandii i Hiszpanii. Oferowały trochę poniżej 10 mln euro. Na Patriku Walemarku mogliśmy zarobić około 5-6 mln euro. Uznaliśmy jednak, że poradzimy sobie w tym roku bez znaczących transferów wychodzących - przyznał Rząsa.
Lech minionego lata nie sprzedał żadnego z kluczowych zawodników. Po sezonie 2026/2027 z pewnością się to zmieni. Rząsa w rozmowie z WP Sportowe Fakty nie zamierzał owijać w bawełnę.
- Nie ma szans. Przyjdzie moment, że trzeba będzie spieniężyć naszych wychowanków, by mieć fundusze na dalszy rozwój klubu - na poprawę infrastruktury, wzrost budżetu płacowego pierwszej drużyny, czy wyższe kwoty transferowe. Mówiąc o odejściach, mam na myśli naszych młodych zawodników czy obcokrajowców, którzy już są gwiazdami Ekstraklasy i pokazują się z dobrej strony w Europie - powiedział.
- Będziemy rozpatrywać oferty. Dodam przy okazji, że nasza strategia jest taka, że przy sprzedaży zawodników patrzymy nie tylko na kwoty transferowe, ale również na gotowość naszego wychowanka do wyjazdu. Chcemy bowiem budować wizerunek Lecha w Europie jako klubu ze stemplem jakości. Zależy nam, by nasz wychowanek dał sobie radę za granicą, a nie wrócił do nas po trzech latach - zakończył.

Przeczytaj również