Piłkarz Lecha zapytany o karę dla Rodrigueza. Wymowna reakcja
Lech Poznań w Lidze Europy dostał kolejną lekcję futbolu, przegrywając 0:4 z Bayerem Leverkusen. Mateusz Skrzypczak nie ukrywał, że niemiecki zespół jest jednym z najlepszych, z jakimi kiedykolwiek się mierzył.
"Kolejorz" przed własną publicznością nie był w stanie toczyć wyrównanej walki z drużyną z Bundesligi. Mateusz Skrzypczak był pod wrażeniem gry rywali, którzy zdominowali Lecha.
- Graliśmy z bardzo dobrą drużyną i było to czuć w każdym aspekcie gry. Czy mieliśmy piłkę, czy oni atakowali, było to widać. Bayer był zdecydowanie lepszy i wynik to pokazuje - przyznał Skrzypczak, którego cytuje TVP Sport.
- Będąc szczerym, czułem, że oni są bardzo mocni. Mieliśmy swoje momenty, ale miałem takie wrażenie, że oni wszystko kontrolują. Byli bardzo intensywni, cały czas szli pressingiem. To jedna z najlepszych drużyn, przeciwko którym grałem w życiu - ocenił.
Jeszcze w pierwszej połowie obrońca sprokurował rzut karny. Choć sam nie spodziewał się "jedenastki", to nie zamierza kwestionować decyzji arbitra.
- Na pewno czułem, że się szarpię z napastnikiem i że jest ostro, agresywnie. W polu karnym trzeba uważać, ale z boiska byłem spokojny, bo on też mnie szarpał. Nawet z łokcia chyba dostałem. Jeżeli był VAR, to pewnie ten rzut karny był - stwierdził.
Skrzypczak został też zapytany o odsunięcie od wyjściowej jedenastki Pablo Rodrigueza. Nie chciał jednak komentować decyzji Nielsa Frederiksena.
- Nie chcę komentować tej sytuacji. Przygotowywaliśmy się tak jak zawsze i tyle - zakończył obrońca Lecha.