Piłkarz Legii nie chce odchodzić z klubu. Liczy na szansę od Papszuna

Wahan Biczachczjan w ostatnich miesiącach nie grał zbyt często w wyjściowym składzie Legii Warszawa. W rozmowie z Weszło reprezentant Armenii zapewnia jednak, że nie zamierza odchodzić z Łazienkowskiej.
Biczachczjan trafił do stolicy niespełna dwa lata temu z Pogoni Szczecin. Obecnie ma kontrakt z Legią, który obowiązuje do końca 2027 roku.
W tym sezonie piłkarz rozegrał tylko dwa spotkania w PKO BP Ekstraklasie. Głównym powodem była kontuzja. Wkrótce Biczachczjan ma wrócić na boisko.
- Mam nadzieję, że jestem już na ostatniej prostej, żeby wrócić do treningów i przygotowywać się do meczów. Wierzę, że to już koniec tej przygody z kontuzjami, bo był to dla mnie bardzo trudny czas. Wszystko zaczęło się po tej pierwszej kontuzji, której doznałem jeszcze w meczu z Pogonią Szczecin. Później wracałem do zdrowia i przygotowywałem się normalnie do nowego sezonu. Wszystko było super, bardzo dobrze się czułem - powiedział Biczachczjan.
- Po meczu z Zagłębiem, przed spotkaniem z Koroną Kielce, miałem już zagrać w pierwszym składzie – pierwszy raz po kontuzji. I właśnie na przedmeczowym treningu znowu poczułem ten sam mięsień, który wcześniej był uszkodzony. Badania wykazały, że doszło do kolejnego urazu - ujawnił.
W ostatnich miesiącach sporo pisano o możliwym odejściu Biczachczjana z klubu. Sam piłkarz zapewnia jednak, że na razie nie bierze pod uwagę zmiany otoczenia.
- W momencie, kiedy zimą przyszedł trener Papszun, porozmawialiśmy i po tym byłem pewny, że chcę zostać. Od tamtej pory nic się nie zmieniło - podkreślił.