Piłkarz Śląska nie wytrzymał. "Podejmę kroki prawne"
Miłosz Kozak pół roku temu trafił do Śląska Wrocław, ale w nowym klubie kompletnie rozczarował. W ostatnim czasie w mediach pojawiły się informacje o tym, że piłkarz dostał ofertę rozwiązania umowy. On sam zapewnia, że nie są one prawdziwe.
Kozak trafił do Wrocławia z Ruchu Chorzów. Liczono na to, że stanie się jednym z liderów Śląska i poprowadzi drużynę do szybkiego awansu do PKO BP Ekstraklasy.
28-latek został jednak odstawiony przez Ante Simundzę. Od grudnia nie łapie się nawet do kadry meczowej wrocławskiego klubu. Marcin Torz przekazał, że klub chciałby się rozstać z piłkarzem.
Według doniesień dziennikarza Kozak miał dostać ofertę rozwiązania kontraktu z odprawą rzędu 200 tysięcy złotych (więcej TUTAJ). Sam piłkarz zdecydowanie temu zaprzecza.
- W związku z pojawiającymi się w mediach wypowiedziami oraz publikacjami dziennikarskimi, dotyczącymi rzekomych rozmów w sprawie rozwiązania mojego kontraktu, stanowczo i jednoznacznie oświadczam, że informacje te są niezgodne z prawdą - napisał Kozak.
- Do dnia dzisiejszego nie padła ze strony klubu żadna konkretna propozycja rozwiązania obecnie obowiązującej umowy, zatem trudno w takim wypadku mówić o prowadzonych negocjacjach ze mną lub moim agentem - zapewnił.
- Publiczne przedstawianie sytuacji w sposób niezgodny z faktami jest niedopuszczalne i wprowadza opinię publiczną w błąd, narażając moje dobre imię i naruszając moje dobra osobiste. Oczekuję niezwłocznego zaprzestania rozpowszechniania nieprawdziwych informacji i ich sprostowania, a w razie braku takowego podejmę odpowiednie kroki prawne - zakończył.