Podwójne szaleństwo w Premier League. Było już 0:3

Everton pokonał Newcastle United 3:2 (2:1), zaś Brentford wygrało z Burnley 4:3 (3:1). W obu spotkaniach nie zabrakło emocji.
W sobotnie popołudnie na angielskich boiskach padło bardzo dużo bramek. Faworyci nie mieli łatwej przeprawy. W dominujący sposób zwyciężył jedynie Liverpool, który pokonał West Ham 5:2, o czym pisaliśmy TUTAJ.
Newcastle United - Everton
Przed pierwszym gwizdkiem w roli faworytów do zwycięstwa stawiano gospodarzy. "Sroki" nie uniosły jednak presji i musiały uznać wyższość rywali. Ich dramat rozpoczął się już po kilkunastu minutach.
W 19. minucie do siatki trafił Jarrad Branthwaite, który dobrze główkował po dośrodkowaniu Jamesa Garnera z rzutu rożnego. Everton nie cieszył się z prowadzenia zbyt długo. W 32. minucie Jacob Ramsey doprowadził do wyrównania.
"The Toffees" nie odpuszczali i za wszelką cenę dążyli do zdobycia drugiej bramki. Udało im się jeszcze przed przerwą. W 34. minucie Dwight McNeil oddał uderzenie, które obronił Nick Pope. Do piłki dopadł jeszcze Beto, który strzelił na 2:1.
Na początku drugiej połowy strzelec gola, Beto, upadł w polu karnym rywali. Arbiter stwierdził jednak, że nie doszło do przewinienia. Zespół z Liverpoolu musiał jeszcze poczekać na kolejną okazję.
Zespoły szły łeb w łeb, wymieniając cios za cios. Więcej wyraźnych akcentów było po stronie Newcastle. "Sroki" w końcu dopięły swego. W 82. minucie Murphy zdobył drugą bramkę, doprowadzając do wyrównania.
Odpowiedź Evertonu była jednak natychmiastowa. Po zaledwie minucie piłka odbiła się od przewracającego się Thierno Barry’ego i wpadła do siatki. Ostatecznie goście triumfowali na trudnym terenie wynikiem 3:2.
Burnley - Brentford
Równie sporo emocji było w starciu Burnley z Brentford. Goście rozpoczęli z wysokiego C, kompletnie dominując rywali. Po 35 minutach prowadzili już 3:0. Do siatki trafili Mikkel Damsgaard, Igor Thiago i Kevin Schade.
Niedługo później "Pszczoły" wyciągnęły pomocną dłoń do gospodarzy. W doliczonym czasie pierwszej połowy Michael Kayode wpakował piłkę do własnej bramki. Finalnie inauguracyjna część meczu zakończyła się wynikiem 3:1 na korzyść Brentford.
W drugiej połowie scenariusz spotkania był kompletnie inny. Beniaminkowi Premier League wystarczyło zaledwie 15 minut, aby doprowadzić do wyrównania. W 47. minucie gola strzelił Jaidon Anthony, a w 60. minucie do siatki trafił Zian Flemming.
Burnley zaskoczyło i w dalszym ciągu naciskało. W 78. minucie Flemming ponownie trafił do siatki. Ostatecznie po wideoanalzie VAR jego trafienie zostało anulowane z powodu spalonego. Niedługo później Brentford odpowiedziało.
W doliczonym czasie gry kolejną bramkę zdobył Damsgaard, który wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Do bramki rywali trafił jeszcze Ashley Barnes z Burnley, którego trafienie z powodu zagrania ręką także zostało anulowane. Po zaciętym boju "Pszczoły" wygrały 4:3.