Polacy ulegli Algierczykom. Grad bramek po przerwie

Polska nie rozpoczęła udanie Kings World Cup Nations, choć goli padło co niemiara. W pierwszym starciu przegrała z Algierią 5:8.
W 2022 roku Gerard Pique założył rozgrywki Kings League. Siedmioosobowe ekipy, złożone z postaci ze świata internetu oraz byłych graczy, mierzą się ze sobą na dystansie dwóch 20-minutowych połów.
Liga wystartowała w Hiszpanii. Oprócz tego rozgrywki organizowane są również na terenie Niemiec, Włoch czy krajów Ameryki Południowej. Dodatkowo spopularyzował je turniej Kings World Cup Nations.
To organizowane od ubiegłego roku zmagania w formule mistrzostw świata. Mierzy się w nich 20 ekip z 20 krajów, trenerzy mogą w nich też korzystać z nielimitowanych zmian i specjalnych umiejętności.
Premierową edycję wygrała Brazylia, za to w sobotę wystartowała druga edycja rywalizacji. Tym razem przystąpiła do niej również Polska pod wodzą dwóch odpowiedzialnych za dobór graczy kapitanów, Piotra Skowyrskiego i Roberta Lewandowskiego, a także selekcjonera Klaudiusza Hirscha.
W składzie znalazło się sporo znanych nazwisk. To m.in. liczni reprezentanci kraju w socca, były reprezentant kraju Roger Guerreiro, raper Michał Matczak czy też gracz MKS-u Piaseczno Julien Tadrowski.
Polska trafiła do grupy C z Algierią, Francją i Włochami, a w niedzielę mierzyła się z pierwszą z ekip. Pierwsze minuty nie porywały, na premierowe trafienie trzeba było czekać do końca pierwszej odsłony.
Wówczas za dwa punkty trafił Amine Bencherif. W drugiej części Polska przystąpiła do odrabiania strat. Norbert Jaszczak zanotował dublet, trafiając z gry i z rzutu karnego. Było 2:2.
Chwilę później gola strzelił Haris El Mouttaqi. Do remisu, wykorzystując kartę prezydenckiego rzutu karnego, doprowadził sam Skowyrski. Algieria wykorzystała zaś dwie karty: klasycznego i prezydenckiego rzutu karnego. Wykorzystali je kolejno El Mouttaqi oraz El Hachemi Sabi. Zrobiło się 3:5.
Chwilę później do siatki trafili Amine Bencherif i Karol Bienias. Na trzecie trafienie El Mouttaqiego odpowiedział Jaszczak. Pod koniec El Mouttaqi zdobył jednak czwartą bramkę. Skończyło się 5:8.
Nie wszystko jednak stracone. Polska wciąż może awansować z fazy grupowej do fazy pucharowej. W poniedziałek czeka ją mecz z Włochami, z kolei w niedzielę spotkanie z Francją.