Polak kompletnie przepadł we Włoszech. "Nie prezentuje poziomu Serie A"
Filip Marchwiński od dwóch lat jest zawodnikiem Lecce. W Serie A rozegrał jednak zaledwie jeden mecz. Włoski dziennikarz, Alessio Amato, w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet nie ukrywał że Polak nie pa przyszłości w obecnym klubie.
Marchwiński trafił do Włoch latem 2024 roku, po bardzo dobrym sezonie w Lechu Poznań. Lecce zapłaciło za piłkarza trzy miliony euro, co w skali tego klubu wcale nie było małym wydatkiem.
Polak rozegrał w Lecce zaledwie trzy oficjalne spotkania. W trakcie sezonu 2024/2025 zerwał więzadła krzyżowe w kolanie. Teraz wrócił już do zdrowia, lecz w bieżącej kampanii nie dostał ani minuty. Boleśnie ocenił go Alessio Amato, dziennikarz calciolecce.it.
- Był najdroższym nabytkiem tamtego okna transferowego. Starano się wkomponować go w drużynę, ale już w pierwszych meczach było widać u tego zawodnika zbyt mało odwagi i zbyt lekkie podejście do gry - powiedział Amato.
- Marchwiński trenuje regularnie z drużyną od października zeszłego roku. Okazji, by wprowadzić go na boisko, było wiele, na przykład wtedy, kiedy wynik meczu był już rozstrzygnięty. Trener często wykorzystywał jednak tylko cztery zmiany z pięciu możliwych - podkreślił.
Trudno wyobrazić sobie, aby Marchwiński został w klubie na kolejny sezon. Prawdopodobnie latem będzie musiał poszukać sobie nowego pracodawcy.
- Kontuzje oraz problemy z adaptacją do włoskiego futbolu zajęły trochę czasu w skali dwóch sezonów, ale Lecce po prostu wcale nie korzystało z jego usług. Możemy powiedzieć, że klub uznał, iż nie prezentuje on poziomu Serie A - zakończył włoski dziennikarz.