Pomocnik Lecha wbił szpilkę Legii. "Nie podlewają boiska, boją się grać w piłkę"

Po zwycięstwie Lecha z Legią głos zabrał pomocnik "Kolejorza", Radosław Murawski. Mistrz Polski nie szczędził rywalom złośliwości.
Lechici wygrali 2:1 po golu autorstwa Luisa Palmy w ostatnim fragmencie meczu. Tym samym objęli prowadzenie w ligowej tabeli. Radosław Murawski nie ukrywał radości po ostatnim gwizdku.
- Lech jest w stanie wygrywać nawet te mecze, w których nie wszystko od początku idzie po jego myśli - zauważyła Maja Strzelczyk w TVP Sport.
- Zdecydowanie, to jest nasza siła i to jest fajne, że pokazujemy, że mimo przeciwności losu - zgodził się piłkarz, po czym zwrócił uwagę na zachowanie Legii. - Też przyznam szczerze, że na początku byłem zaskoczony, że Legia nie chciała podlać boiska. Legia Warszawa, która zawsze w DNA miała granie w piłkę, teraz nie podlewają, boją się grać w piłkę. Na szczęście Ten u góry miał plan, że zlał nam to boisko, mogliśmy kontynuować naszą grę - wypalił Murawski.
- Cieszę się bardzo, że pomimo straty później bramki, nie cofnęliśmy się, tylko atakowaliśmy, by strzelić drugą. To się udało i wywozimy bardzo ważne trzy punkty - dodał później.
Strzelczyk zapytała także pomocnika o pierwszą połowę, w której Lech miał sporo trudności z Legią.
- Skąd to wynikało? Może z mądrości, może to był nasz plan - uśmiechnął się pomocnik. - Nie mogę [tego] zdradzać, to są nasze tajniki, które są w szatni. Aczkolwiek może to była właśnie mądrość drużyny, by dać się wystrzelać Legii, niech się wypompują, niech myślą, że im dalej w las, tym bardziej będziemy zmęczeni. A tu się okazuje, że Lech Poznań, który gra na trzech frontach i co trzy dni, jest w stanie rozegrać 90 minut na pełnej intensywności i do końca być fizycznie lepszy niż Legia - podsumował.
Oglądaj Ekstraklasa Raport po meczu Legia - Lech na kanale Meczyki:
