Poruszające słowa trenera Paragwaju. "Oni przeżyli dramaty, wiecie, kiedy ostatnio dostał pensję?"

Paragwaj przegrał z Francją 0:1 w 1/8 finału mistrzostw świata. Na pomeczowej konferencji selekcjoner Gustavo Alfaro podkreślił, jak wiele musieli przejść jego podopieczni, aby móc rywalizować z gwiazdami światowego formatu.
Paragwajczycy rozpoczęli fazę pucharową mundialu od sprawienie gigantycznej sensacji. W 1/16 finału wyeliminowali Niemców po serii rzutów karnych.
W niedzielę podopieczni Alfaro odpadli z turnieju po minimalnej porażce z Francją. Faworyzowani "Trójkolorowi" wygrali 1:0 za sprawą trafienia Kyliana Mbappe z rzutu karnego.
Selekcjoner Paragwaju zwrócił uwagę na to, jak długą drogę musieli pokonać jego piłkarze. Matias Galarza nie łapał się do składu w River Plate i musiał odejść do Atlanty United. Orlando Gill jeszcze trzy lata temu grał w drugiej lidze paragwajskiej. Bramkarz sprzedawał ubrania, w których grał w młodzieżowej reprezentacji, aby mieć na leki dla swojego dziecka. Poruszającą historię 26-latka opisaliśmy TUTAJ. Przypomnijmy, że golkiper ten został bohaterem triumfu nad Niemcami, broniąc karne Kaia Havertza i Nicka Woltemade.
- Mierzyliśmy się z zawodnikami, którzy walczą o Złotą Piłkę, o tytuł najlepszego strzelca mundialu. My mamy chłopców, którzy nie znają swoich ojców, którzy przeżyli dramaty. Nie szukam usprawiedliwień, ale taka jest prawda. Galarza nie mógł grać w River, a mógł z Niemcami i Francją? On mógłby grać w dowolnym zespole świata. Gill... wiecie, kiedy ostatnio dostał pensję? Musiał sprzedawać ubrania, żeby ratować życie swojego dziecka. Która drużyna nie chciałaby mieć takiego bramkarza w składzie? - podkreślił Alfaro, cytowany przez DSports.
- Oby na tym turnieju skorzystali piłkarze i cały Paragwaj. Ważne, żeby zarobione tu pieniądze, te mniejsze i większe, zostały reinwestowane w projekty sportowe, w piłkę juniorską. Ja przyszedłem tu, żeby dokonać rewolucji. Chciałem osiągnąć jeszcze więcej, dlatego teraz czuję ból - kontynuował.
63-latek został zapytany o to, czy pozostanie selekcjonerem Paragwaju. Przyznał, że nie może jeszcze udzielić jednoznacznej odpowiedzi.
- Muszę teraz odetchnąć, złapać oddech, pobyć z moją rodziną. To nie jest łatwa praca, wymaga dużo energii, poświęcenia. Muszę wszystko poukładać i przeanalizować. Wiem jednak, że Paragwaj musi się rozwijać. W szatni powiedziałem chłopcom, że jeśli ktoś chce być zwycięzcą, musi nauczyć się przegrywać. To część tej niewdzięcznej pracy. Ta drużyna stała się rodziną. Nie udało nam się osiągnąć tego, co chcieliśmy, ale do samego końca walczyliśmy - dodał Alfaro.