"Poszła nagonka, że jestem hazardzistą". Tak upadł transfer byłego reprezentanta

Michał Kucharczyk dopiero w 2019 roku rozpoczął karierę zagraniczną. Teraz jednak były reprezentant Polski potwierdził, że już wcześniej był blisko wyjazdu do Rosji.
W 2019 roku Michał Kucharczyk chwilowo rozstał się z Legią i zasilił szeregi Uralu. W Rosji grał przez jeden sezon. W 19 spotkaniach zanotował dwie asysty.
Później skrzydłowy raz jeszcze spróbował sił za granicą. Krótko był związany z uzbekistańskim Pakhtakor Tashkent. W jego barwach wystąpił czterokrotnie.
Zagraniczna kariera "Kuchego" mogła wyglądać inaczej, gdyby piłkarz wcześniej wyjechał z Polski. Okazja ku temu była niedługo po pamiętnym awansie Legii do Ligi Mistrzów.
- Miałem oferty z innych klubów, ale te transfery nie doszły do skutku. Papiery do Lokomotiwu Moskwa były już nawet wysłane, ale stworzono nagonkę - nie wiadomo od kogo - że jestem hazardzistą i lubię chodzić po kasynach. Temat upadł - powiedział piłkarz w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą.
- Każdy wie, że to bujda. Gdybym był hazardzistą, nie miałbym tych rzeczy, traciłbym pieniądze - podsumował.
Obecnie Kucharczyk znów jest związany ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Do rodzinnego klubu wrócił w 2025 roku.
35-latek ma na koncie dziewięć meczów w narodowych barwach. Jedynego gola strzelił w towarzyskiej potyczce z Norwegią (3:0).