Przełomowy komunikat Ronaldo! Wszystko jasne ws. reprezentacji

Przełomowy komunikat Ronaldo! Wszystko jasne ws. reprezentacji
IMAGO / pressfocus
Cristiano Ronaldo nie kończy kariery reprezentacyjnej. 41-latek zabrał głos w sprawie głośnej afery, podkreślając, że może być dalej do dyspozycji selekcjonera. Jednocześnie w długim komunikacie wskazał momenty, kiedy miał zostać okłamany przez Jorge Jesusa.
Portugalczycy rozpoczęli zmagania w Lidze Narodów od czterech zwycięstw. Ronaldo zagrał tylko w pierwszym meczu z Walią. Przeciwko Norwegii przesiedział 90 minut na ławce. Jorge Jesus w pewnym momencie wysłał go na rozgrzewkę, ale później zmienił zdanie i nie wpuścił weterana.
Dalsza część tekstu pod wideo
Po tamtym meczu selekcjoner wyjaśnił, że to on podejmuje decyzje odnośnie gry wszystkich zawodników. Następnie Cristiano opuścił zgrupowanie. Zabrakło go w kolejnych starciach z Danią i Norwegią.
W portugalskich mediach sugerowano, że CR7 nie wróci do gry w kadrze za kadencji Jesusa. Sam piłkarz postanowił wydać w tej sprawie komunikat, aby rozwiać wszelkie wątpliwości.
- Początkowo miałem nie zagrać w meczu z Norwegią. W porze lunchu trener podszedł do mnie i zapytał, czy mogę jednak zagrać 30 minut. Nie było problemu. Ta prośba wykraczała poza wstępnie ustalony plan, ale oczywiście się zgodziłem. Reszta to już historia. Rozgrzewałem się w przerwie, patrzyłem jak mijają minuty i nie zostałem wpuszczony na murawę. Trener złamał dane słowo. Po zakończeniu meczu chciałem być sam. Nie podszedłem do kibiców, co było błędem. Przepraszam Portugalczyków, którzy wtedy nas wspierali, którzy przyjechali, aby wspierać naszą kadrę - opisał Ronaldo, cytowany przez A Bola.
- 48 godzin później odbyłem rozmowę z trenerem i Simaou Coutinho. To była szczera dyskusja. Uzgodniliśmy, że istnieje jeden sposób na zamknięcie tej sprawy, że trener rozpocznie konferencję prasową od powiedzenia tego, co wcześniej mi przekazał. Że nigdy nie prosiłem sam o grę, że to trener zaproponował taki plan i że to był błąd, kiedy wysłał mnie na rozgrzewkę, a potem nie mogłem grać. Konferencja przebiegła w zupełnie inny sposób. Postawa trenera nie miała nic wspólnego z tym, co ustaliliśmy. Usłyszałem słowa i agresję, na które nie zasłużyłem. Postawę na zasadzie: "Ja chcę, ja mogę, ja rządzę". We wcześniejszej rozmowie nie widziałem takiej postawy. Wcześniej przygotowaliśmy krótki dokument ze słowami, które miały paść na konferencji. Zapisałem w notatkach takie zdania, jak:
1. To ja i nikt inny określiłem plan gry dotyczący Cristiano Ronaldo.
2. Wiem, jak bardzo żyje tą reprezentacją i kocha ją, a także jaki miał na nią wpływ przez ostatnie 24 lata.
3. Plan, który zaproponowałem Cristiano, został zaakceptowany.
4. Cristiano nigdy nie kwestionował moich decyzji. Zachowywał się wzorowo, lojalnie i profesjonalnie.
5. Mecz w Norwegii nie wchodził w skład przygotowanego planu. Poczułem jednak, że pod kątem fizycznym zdołał dojść do siebie po pierwszym meczu i zaznaczyłem, że mogę wystawić go w drugim spotkaniu. Cristiano się na to zgodził.
6. Popełniłem błąd, posyłając kogoś o statusie Pele czy Maradony na rozgrzewkę, a następnie nie pozwalając mu wejść na boisko. Gdyby sytuacja się powtórzyła, postąpiłbym inaczej.
7. Żeby zamknąć temat: Chcę Cristiano w reprezentacji. Na szczęście on też we mnie wierzy. Wierzył w Al-Nassr i nadal to robi.
8. Co do braku pożegnania z kibicami. Ktoś, kto rozegrał ponad 230 meczów w reprezentacji, nie potrzebuje ode mnie lekcji miłości w stosunku do portugalskich fanów. To był moment frustracji, który nie zmienia historii. To zawodnik, który rozdaje najwięcej autografów, poświęca najwięcej uwagi i czasu kibicom. Nie twórzmy problemów tam, gdzie ich nie ma.
Żadne z tych zdań nie padło na konferencji. To był drugi raz, kiedy selekcjoner złamał dane słowo - kontynuuje Ronaldo.
- Zdecydowałem się opuścić zgrupowanie, ponieważ dla mnie prawda jest najważniejszą wartością. Nieważne, jak bardzo boli, najważniejsze jest to, aby mówić prawdę. W trakcie rozmowy, którą odbyłem z trenerem i prezesem federacji rano w dniu konferencji potwierdziłem, że jeśli mnie nie chcą, to powinni mi to powiedzieć. Wystarczyło, żeby byli ze mną szczerzy. Przyjąłbym to, ale odpowiedzieli, że nie chcą tego, że moje miejsce jest w reprezentacji. Nigdy w żadnym momencie kariery nie ingerowałem w żadną decyzję trenera. Szanuję decyzję, ale kiedy łamie się dane słowo, to czuję, że moje miejsce jest gdzie indziej - podkreślił.
- Jestem winien przeprosiny kolegom z reprezentacji za opuszczenie zgrupowania. Zrobiłem to ze względu na naruszone zaufanie w relacjach z trenerem, ale nie powinienem i biorę za to pełną odpowiedzialność. Złamanie słowa miało decydujący wpływ. Zrobiłem to, co zawsze powtarzałem - odszedłem, kiedy poczułem, że nie jestem dłużej przydatny. Konsekwencje tej decyzji musi ocenić portugalska federacja. Nie jestem zwykłym zawodnikiem, jestem kapitanem, więc kara nie powinna mieć czynników łagodzących (...). Mogę obiecać wszystkim moim fanom i wszystkim Portugalczykom, że rozegramy jeszcze jeden lub więcej meczów pożegnalnych. Będzie na to jeszcze czas. Kiedy myślę o reprezentacji, myślę o rywalizacji. Myślałem o tym w dniu, kiedy dostałem wiadomość o śmierci mojego taty. Byłem wtedy na zgrupowaniu i zdecydowałem się do końca pozostać wtedy z kadrą. Zrobiłem dla kraju to, czego nie zrobiłbym dla żadnego klubu. Jeśli fizycznie będę gotowy, będę strzelał gole w klubie, to mam nadzieję, że po zawieszeniu, które może zostać na mnie nałożone, będę mógł znów grać i rywalizować w naszej reprezentacji. Wierzcie mi, taka jest prawda - dodał.
Ronaldo jest 234-krotnym reprezentantem Portugalii. W barwach narodowych zanotował 146 bramek i 45 asyst.
Podopieczni Jorge Jesusa wrócą do gry 14 listopada, mierząc się z Danią. Trzy dni później zagrają z Walią.
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiDzisiaj · 21:09
Źródło: A Bola/Fabrizio Romano

Przeczytaj również