PSG OBRONIŁO LIGĘ MISTRZÓW! DRAMAT ARSENALU W KARNYCH

PSG obroniło tytuł Ligi Mistrzów! Francuzi pokonali Arsenal po pełnej dramaturgii serii rzutów karnych! Po 120 minutach było 1:1.
Arsenal błyskawicznie wykorzystał błąd PSG. W 6. minucie Marquinhos kopnął piłką w Trossarda, dzięki czemu urwał się Havertz. Niemiec wpadł w pole karne rywala i uderzeniem z ostrego kąta pokonał źle ustawionego Safonowa. Londyńczycy prowadzili.
Następnie podopieczni Artety cofnęli się na własną połowę i zaprezentowali styl znany już jako "Artenaccio". Francuzi wymieniali podanie za podaniem, jednak nie potrafili się przebić i stworzyć jakkolwiek groźnej akcji. Najbliżej sukcesu byli, gdy domagali się rzutu karnego po zagraniu ręką przez Sakę. Gwizdek Sieberta jednak milczał.
Po zmianie stron "Kanonierzy" zaczęli się jednak sypać. W 46. minucie Mosquera zobaczył żółtą kartkę za grę na czas. Kilka chwil później ten sam zawodnik wyciął Kwaracchelię w polu karnym. Tym razem Siebert wskazał na wapno.
Defensor Arsenalu nie wyleciał z boiska, ale "jedenastkę" bardzo pewnie wykorzystał Dembele. Mieliśmy remis 1:1, a PSG wciąż nacierało, a Kwaracchelia obił słupek. Jednocześnie Francuzi popełniali też błędy.
W 87. minucie zawodnicy Enrique stracili piłkę po swoim rzucie rożnym, lecz rezerwowi Londyńczyków kompletnie zepsuli kontrę. Nieco wcześniej Raya znakomitym wyjściem z bramki uprzedził Barcolę. Następnie zaś nad poprzeczką mistrzów Anglii uderzył Vitinha. Mieliśmy dogrywkę.
W niej Arsenal starał się zagrozić PSG za pomocą rzutów rożnych, ale te nie dawały efektu. Efektu nie było też po starciu Madueke z obrońcą Paryżan. Sędzia znów nie wskazał na wapno, ale pokazał kartki agresywnie protestującym Artecie i Rice'owi. W drugiej części dogrywki Raya został zmuszony do przecięcia bardzo groźnego dośrodkowania.
W samej końcówce "Kanonierzy" oddali kilka strzałów, ale żaden z nich nie kłopotał Safonowa. Tym samym o tytule Ligi Mistrzów musiały przesądzić rzuty karne.
Te idealnie wykonali Ramos, Gyokeres, Doue, jednak Eze kopnął koszmarnie, nie trafił w bramkę. PSG nie skorzystało z prezentu, gdyż Raya kapitalnie zatrzymał uderzenie Mendesa. Następnie nie pomylili się Rice, Hakimi, Martinelli i Beraldo. Szkopuł w tym, że Gabriel Magalhaes huknął nad poprzeczką. To był koniec, PSG wygrało 4:3! PSG znów ma Ligę Mistrzów!