Puchacz stanął w obronie "Lewego". Tak tłumaczy słaby występ kapitana
Robert Lewandowski zanotował bardzo nieudany występ w meczu z Bośnią i Hercegowiną (0:0) w Lidze Narodów. W jego obronie stanął Tymoteusz Puchacz, który nie odpuścił sobie małego żartu.
Polska rozpoczęła tegoroczną edycję Ligi Narodów od sporego falstartu. Piątkowy mecz z Bośnią i Hercegowiną skończył się remisem 0:0.
Z bardzo słabej strony zaprezentowało się kilku kadrowiczów, w tym Robert Lewandowski. Kapitan biało-czerwonych nie tylko nie oddał ani jednego strzału na bramkę, ale jak wyliczyli statystycy, na przestrzeni całego starcia zaliczył 17 strat. Mimo to spędził na boisku aż 87 minut.
Eksperci byli zdania, że 38-latek powinien opuścić murawę wcześniej. W rozmowie z Faktem w jego obronie stanął Tymoteusz Puchacz.
- Być może gdyby wynik był inny, to szybciej zszedłby z boiska. Przy takim rezultacie grał na ambicji. Ta ambicja nie pozwalała mu zejść. Wiedział, że w końcówce będzie więcej sytuacji i liczył, że piłka może spaść mu pod nogi, a on jedną z okazji zamieni na gola. Wcześniej nie miał zbyt wielu szans, więc czekał na odpowiedni moment - przyznał.
Puchacz dodał ponadto, że z uwagi na napięty kalendarz Lewandowski może w najbliższym czasie grać nieco mniej. Wtedy odpalił ws. wieku.
- W kolejnych meczach będzie musiał odpocząć, bo natężenie spotkań jest bardzo duże. A on przecież nie jest już najmłodszy. Ma aż 23 lata - podsumował reprezentant Polski, nie kryjąc uśmiechu.
Polska kadra wróci do gry już w najbliższy poniedziałek, 28 września. Jej rywalem w drugiej kolejce Ligi Narodów będzie reprezentacja Szwecji.