Raków "zajechał" własnego piłkarza, absurd. "Dwa okresy przygotowawcze"

Raków Częstochowa doprowadził do przeciążenia jednego ze swoich piłkarzy. Do całej sytuacji doszło w zaskakujących okolicznościach.
W połowie sierpnia Raków Częstochowa sięgnął po posiłki z Włoch. Sprowadził do siebie z Monzy środkowego obrońcę, Arvida Brorssona.
Polscy działacze zapłacili klubowi z Serie A symboliczną kwotę odstępnego. Umowa Szweda obowiązuje do połowy 2029 roku.
Szymon Janczyk w materiale na kanale Meczyki przekazał, że 27-latek trafił do Rakowa po okresie przygotowawczym w Monzie. Dość niespodziewanie na piłkarza nałożono dodatkowe jednostki, które doprowadziły do jego przemęczenia.
Fakt, że były to ponadprogramowe sesje, wyszedł na jaw dopiero, gdy w klubie zatrudniono Tomasza Kaczmarka. Obrońca współpracował wcześniej z Dawidem Kroczkiem około dwóch tygodni.
- Latem, gdy Arvid Brorsson przyszedł z Monzy do Rakowa, to zaaplikowano mu dodatkowe treningi, żeby wrócił do optymalnej formy fizycznej. Tyle, że nikt nie zdawał sobie sprawy, że Brorsson przeszedł pełny okres przygotowawczy z Monzą i tak naprawdę Szwedowi dołożono do pieca i go "zajechano", sprawiając, że zamiast odbudować formę fizyczną, po prostu stracił świeżość. Dopiero, gdy w Częstochowie doszło do zmiany trenera, Tomasz Kaczmarek porozmawiał z piłkarzem i zorientował się, że taka sytuacja miała miejsce. Szwed przyznał się, że zaliczył poniekąd dwa okresy przygotowawcze - powiedział Janczyk.
O przeciążeniu piłkarza może świadczyć jego aktywność na początku sezonu. Piłkarz rozegrał 19 minut w pierwszym z pięciu pierwszych ligowych spotkań. W zeszłych rozgrywkach był rezerwowym Monzy - w 12 ostatnich spotkaniach nawet na moment nie podniósł się z ławki.
Oglądaj vloga o rewolucji w Rakowie Częstochowa na kanale Meczyki:
