Real żałuje tego transferu do dziś. Wielka forsa za napastnika, który nie strzelał

Real żałuje tego transferu do dziś. Wielka forsa za napastnika, który nie strzelał
Quilez / pressfocus
Był siódmym najdroższym nabytkiem w dziejach Realu Madryt. Miał zostać następcą Karima Benzemy. Luka Jović przeniósł się na Santiago Bernabeu za grubą kasę i kompletnie zawiódł. Przez ponad 2,5 roku zdobył tylko trzy bramki, nabierając "Królewskich" świetnym sezonem w barwach Eintrachtu Frankfurt.
Eintracht Frankfurt ma smykałkę do szkolenia ofensywnych piłkarzy i sprzedawania ich za grubą kasę. Randal Kolo Muani przeszedł do PSG za 95 milionów euro, Hugo Ekitike trafił do Liverpoolu za identyczną kwotę, a Omar Marmoush wzmocnił Manchester City za 75 milionów euro. Doszło także do przenosin Luki Jovicia do Realu Madryt.
Dalsza część tekstu pod wideo
Serb wzbudził zainteresowanie "Królewskich" po sezonie 2018/19. W jego trakcie rozegrał 48 spotkań, w których zdobył 27 bramek i zaliczył siedem asyst. Razem z Eintrachtem dotarł do półfinału Ligi Europy, w którym przegrał z późniejszym triumfatorem, Chelsea. Podczas rozgrywek był bliski zdobycia korony króla strzelców - z dziesięcioma golami na koncie zajął drugie miejsce w klasyfikacji.
Jović strzelał na międzynarodowej arenie, więc wydawało się, że sprawdzi się także w barwach Realu. Ostatecznie hiszpańscy działacze wykupili go z Niemiec za 63 miliony euro. Na tamten moment, czyli na 2 lipca 2019 roku, Serb był siódmym najdroższym transferem w historii "Królewskich". Szybko się jednak okazało, że transakcja z jego udziałem to strzał w kolano.
Snajper miał zostać następcą zbliżającego się do "trzydziestki" Karima Benzemy, jednak o poziomie, który na tamten moment reprezentował Francuz, mógł jedynie pomarzyć. Jović był wprowadzany do składu powoli - początkowo pełnił rolę zmiennika bardziej doświadczonego kolegi.
Wchodząc z ławki, Serb radził sobie słabo. Zinedine Zidane postanowił dać mu szansę także od pierwszych minut. Nic jednak nie uległo zmianie, przez co ten wrócił do bycia zmiennikiem. Jović przełamał się dopiero w swoim dziesiątym występie dla Realu - zdobył debiutancką bramkę 30 października 2019 roku w wygranym 5:0 spotkaniu ligowym przeciwko Leganes.
Długi czas oczekiwania na pierwszego gola przekreślił przed transferowe oczekiwania względem napastnika. Było jasne, że Serb nie jest maszynką do zdobywania bramek, a jego świetny sezon 2018/19 w barwach Eintrachtu Frankfurt był tylko pojedynczym przebłyskiem. Brak skuteczności nie stanowił jednak jego jedynego problemu.
Do Jovicia przylgnęła łatka leniwego, niechętnego do nauki hiszpańskiego i mało komunikatywnego piłkarza. Snajper działał na swoją niekorzyść na boisku, jak i poza nim. W debiutanckim sezonie doszły jeszcze problemy zdrowotne, które wyłączyły go z gry na kilka kolejek.
Kariera Serba na Santiago Bernabeu wydawała się nie do odratowania. Działacze nie zamierzali czekać i wypożyczyli go do klubu, który dobrze znał - Eintrachtu Frankfurt. Napastnik spędził w Niemczech prawie sześć miesięcy, w trakcie których nie zdołał odbudować formy. W końcu wrócił do Realu na jeszcze jeden sezon.
W sezonie 2021/22 Jović dostawał już tylko same ochłapy. W jego trakcie borykał się z problemami zdrowotnymi i często znajdował się poza kadrą. Jego przygoda w Hiszpanii definitywnie dobiegła końca w lipcu 2022 roku, gdy odszedł za darmo do Fiorentiny. Przez ponad 2,5 roku gry dla "Królewskich" wystąpił w 51 spotkaniach, w których zdobył zaledwie trzy bramki i zaliczył pięć asyst.
Po przenosinach do Włoch serbski snajper nie zdołał wrócić do strzeleckiej formy sprzed lat. W barwach Fiorentiny rozegrał przeciętny sezon i przeniósł się do Milanu. W Mediolanie spędził prawie dwa lata, w trakcie których pełnił rolę zmiennika i borykał się z kontuzjami. W sierpniu przeszedł do greckiego AEK-u Ateny, który reprezentuje do dziś.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.
Filip - Węglicki
Filip WęglickiDzisiaj · 08:30
Źródło: własne

Przeczytaj również