Co za zwrot akcji w meczu Motoru z Rakowem! Rezerwowy bramkarz bohaterem karnych
Wielką dramaturgię miał mecz Motoru Lublin z Rakowem Częstochowa w drugiej rundzie Pucharu Polski. Po 120 minutach było 1:1. W rzutach karnych goście wygrali 3:1.
Motor miał przewagę od początku meczu. Długo utrzymywał się przy piłce i często ostrzeliwał bramkę rywali. Jeszcze bez efektu.
Bardzo ważna dla losów meczu była sytuacja z początku drugiej połowy. Kacper Trelowski chciał zabawić się z Karolem Czubakiem, ale... zawalił na całej linii.
Bramkarz Rakowa we własnym polu karnym zaczął kiwać się z rywalem. Pierwszy zwód był udany, ale napastnik Motoru nie dał za wygraną. Czubak wyskoczył zza pleców Trelowskiego, sięgnął do piłki, a bramkarz Rakowa trącił go w stopę. Paweł Raczkowski podyktował rzut karny, z którego gola strzelił Mbaye N'Diaye.
Niewiele brakowało, a Motor szybko podwyższyłby prowadzenie. W 56. minucie po rzucie rożnym główkował Bartosz Bereszyński. Piłka trafiła w słupek. Później groźnie było też po szarży N'Diaye, który wpadł w pole karne i strzelił obok bramki.
Raków był bezzębny. W grze trzymał go głównie brak precyzji rywali. W 73. minucie o centymetry od gola był Czubak. Piłka po jego strzale odbiła się od słupka.
Końcówka była dramatyczna. Już w doliczonym czasie gry z boiska po drugiej żółtej kartce wyleciał Bartosz Bereszyński. Częstochowianie wykorzystali grę w przewadze. W czwartej minucie doliczonego czasu strzałem z dystansu wyrównał i Lamine Diaby-Fadiga.
Konieczna była dogrywka. Raków zaczął ją od... zmiany bramkarza. Trelowskiego zastąpił Tarik Karić.
Goście nacierali od początku dorgrywki. Świetną okazję mieli w 101. minucie. Po dośrodkowaniu Jakuba Jendryki z bliska nad bramką główkował Adam Basse. Motor skupiał się na obronie i próbie dotrwania do rzutów karnych. Plan się powiódł.
Raków miał przewagę już po pierwszej serii jedenastek. Gola dla niego strzelił Diaby-Fadiga, a Yacine Bourhane trafił w słupek.
W drugiej serii skutecznie strzelali Tomasz Pieńko i Kamil Lukoszek. W trzeciej gola dla Rakowa zdobył Władysław Koczerhin, a Karić obronił uderzenie Paskala Meyera.
Mecz w czwartej kolejce mógł zakończyć Bogdan Racovitan, ale jego strzał obronił Mihai Popa. Nadzieje Motoru zostały przedłużone tylko o chwilę, bo Karić zatrzymał strzał Makany Aiko. 3:1 w karnych dla Rakowa!