Rooney przejechał się po Tuchelu. "Jeśli na to pozwalasz, sam prosisz się o kłopoty"
Reprezentacja Anglii po dramatycznym meczu przegrała w półfinale mundialu z Argentyną 1:2. Wayne Rooney ostro skrytykował decyzje, które w trakcie meczu podejmował Thomas Tuchel.
Anglicy prowadzili 1:0, ale cofnęli się, czym zaprosili rywali do ataków. Argentyńczycy rzucili się na nich, wepchnęli w pole karne i strzelili dwa gole. Dzięki nim drugi raz z rzędu zagrają w finale mundialu.
Rooney za taki przebieg meczu wini Tuchela. Jego zdaniem niemiecki selekcjoner reprezentacji Anglii dokonał złych wyborów.
- Znaleźliśmy się w świetnej sytuacji i nie wiedzieliśmy, co z nią zrobić. Cofnęliśmy się, pozwoliliśmy im przejąć inicjatywę. Wywierali na nas coraz większą presję i w końcu pękliśmy. Gdy tylko zdobyli pierwszego gola, było właściwie nieuniknione, że padnie też drugi - ocenił Rooney.
- Kiedy jesteś na prowadzeniu, musisz nadal narzucać swoje warunki. My wyszliśmy na 1:0, a potem się cofnęliśmy, dokonaliśmy zmian i przeszliśmy na grę z pięcioma, a nawet sześcioma obrońcami. Jeśli pozwalasz Messiemu i Argentynie przejąć inicjatywę, sam prosisz się o kłopoty - dodał były piłkarz Manchesteru United.
- Gdy mieliśmy piłkę, nie mieliśmy żadnego sposobu na wyjście z kontrą. Ciągle wybijaliśmy ją do przodu. Gdy Tuchel dokonał tych zmian, zawodnicy na boisku musieli pomyśleć: "O nie". Wiedzieli, co się zaraz wydarzy. Żeby dowieźć taki wynik do końca, potrzebowaliby ogromnej dawki szczęścia - podsumował.
Anglicy zagrają jeszcze z Francją o trzecie miejsce. Brązowy medal byłby ich największym osiągnięciem na mistrzostwach świata od tytułu zdobytego w 1966 roku.
Tuchel mimo niepowodzenia w półfinale prawdopodobnie zostanie na stanowisku. O jego przyszłości pisaliśmy TUTAJ.