Rosja testuje UEFA. Może dojść do wielkiej awantury

UEFA i FIFA staną wkrótce przed nieoczekiwanym problemem związanym z wojną w Ukrainie. W hierarchii rosyjskiego futbolu pnie się klub mający siedzibę na nielegalnie zajętym terytorium.
Rosja napadła na Ukrainę w 2014 roku. W lutym i marcu reżim Władimira Putina niezgodnie z prawem międzynarodowej zajął Półwysep Krymski. Pod jego kontrolą znalazło się m.in. miasto Sewastopol.
Tamtejszy klub FC Sewastopol przystąpił do rozgrywek piłkarskich w Rosji. The Guardian podał, że w zeszłym miesiącu drużyna z Krymu wygrała swoją grupę na czwartym poziomie rozgrywkowym. Według nieoficjalnych informacji klub złożył już licencję uprawniającą do występów w trzeciej lidze.
Jeśli drużyna przystąpi do gry na tym poziomie, przed poważnym testem stanie UEFA. Jej przepisy zabraniają klubom z Krymu udziału w zawodowych rozgrywkach organizowanych przez Rosyjski Związek Piłki Nożnej.
- Na UEFA spadnie wówczas ogromna presja, by rozszerzyć sankcje wobec Rosji - państwa będącego pariasem europejskiego futbolu, którego kluby i reprezentacje mają zakaz udziału w międzynarodowych turniejach - uważa The Guardian.
Do tej pory UEFA przymykała oko na występy ekipy z Sewastopola. Sami Rosjanie zwodzili: tamtejszy związek piłkarski przekonywał, że czwarta liga jest amatorska i nie jest rozgrywana pod jego egidą, więc nie dzieje się nic nielegalnego. W przypadku trzeciej ligi takie argumenty nie będą już miały racji bytu.
Postępowanie UEFA będzie miało znaczenie dyplomatyczne. A problem będzie tylko nabrzmiewał, bo Rosjanie tworzą imitacje klubów z kontrolowanych przez siebie terytoriów. W rozgrywkach uczestniczą już podróbki Szachtara Donieck czy Zorii Ługańsk.