Saka wysłał Arsenal do finału Ligi Mistrzów! Euforia w Londynie
Arsenal zagra w finale Ligi Mistrzów! "Kanonierzy" awansowali do niego po zwycięstwie 1:0 z Atletico.
Tydzień temu w Madrycie padł remis 1:1. Kwestia awansu pozostawała zatem otwarta.
Arsenal miał przewagę, ale pierwsze groźne akcje przeprowadzili goście. Na początku meczu obok bramki strzelił Julian Alvarez, a później obrońcy gospodarzy w ostatniej chwili zablokowali Giuliano Simeone.
Później dominowali już gospodarze. W 19. minucie niecelnie z dystansu strzelał Gabriel. Chwilę później piłkę w pole bramkowe zagrał Lewis-Skelly, ale zabrakło kogoś, kto wpakowałby ją do siatki.
Ataki Arsenalu przyniosły gola tuż przed przerwą. Gyokeres dośrodkował przed bramkę, piłkę przejął Trossard i zdecydował się na strzał. Uderzenie było mocne, ale mało precyzyjne. Oblak sobie z nim nie poradził - do odbitej przez niego piłki dopadł Saka i wbił ją do siatki.
Atletico ruszyło do ataku po przerwie. W 51. minucie po błędzie Saliby w pole karne wpadł Simeone, minął Rayę, ale naciskany przez Gabriela nie zdołał oddać celnego strzału do pustej bramki. Gracz Atletico domagał się rzutu karnego, bo Brazylijczyk wyraźnie trącił jego stopę. Sędzia pozostał jednak niewzruszony. Po chwili na bramkę kropnął Griezmann. Jego uderzenie zatrzymał bramkarz Arsenalu.
Zaczął się festiwal zmian. Simeone zaskoczył, bo zdjął z boiska m.in. Alvareza i Griezmanna. Swój czas dostał Alexander Sorloth. Norwegowi brakowało jednak serwisu ze strony kolegów.
Zmieniał też Arteta, który posłał na boisko Odegaarda czy Hincapiego. Ten drugi w 66. minucie dośrodkował w pole karne, a Gyokeres przyłożył nad poprzeczką.
Gra była zacięta, momentami chaotyczna, toczyła się od jednego do drugiego pola karnego. Atletico na kolejną dobrą okazję czekało do 85. minuty. Baena zagrał do Sorlotha, ale ten w dogodnej okazji nie trafił czysto w piłkę.
Arsenal dowiózł skromne prowadzenie do końca. W finale Ligi Mistrzów zagra drugi raz. W 2006 roku przegrał w decydującym meczu z Barceloną.