Samobój skreślonego bramkarza Chelsea. Sen Como w Lidze Mistrzów przerwany

Como Cesca Fabregasa poniosło pierwszą porażkę w trwającej edycji Ligi Mistrzów. W drugiej kolejce przegrało z Feyenoordem 2:3 (1:1).
Przygoda Como oraz Feyenoordu w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów rozpoczęła się zupełnie różnie. Zespół z Włoch rozbił RB Lipsk 4:1, a drużyna Jakuba Modera przegrała z FC Barceloną 1:5.
Środowe spotkanie lepiej zaczęło się dla podopiecznych Cesca Fabregasa. W 18. minucie Włosi ruszyli z kontrą. Piłka znalazła się w posiadaniu Assane Diao, który wpadł w pole karne, miał sporo czasu i precyzyjnie przymierzył, strzelając na 1:0.
Odpowiedź Feyenoordu była natychmiastowa. W 20. minucie Gjivai Zechiel otrzymał podanie przed szesnastką rywali, obrócił się z piłką i oddał przepiękne uderzenie, doprowadzając do remisu.
W 23. minucie Włosi otrzymali kolejny cios. Strzelec gola zgłosił problem i nie był w stanie kontynuować meczu. Potrzebna była zmiana. Przed przerwą niezłe okazje mieli jeszcze Martin Baturina z Como oraz Oussama Targhalline i Javi Lopez z Feyenoordu. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się remisem 1:1.
Gracze Feyenoordu wybiegli na drugą połowę niezwykle zmotywowani. W 52. minucie Anis Hadj Moussa otrzymał wysokie podanie w pole karne Como. Przyjął piłkę, przez chwilę się rozglądał, a następnie huknął po ziemi, trafiając na 2:1.
Como próbowało zareagować, wypracowując strzeleckie sytuacje. Do siatki trafili jednak rywale. W 82. Hadj Diouf huknął sprzed pola karnego. Piłka odbiła się od nogi Jacobo Ramona, uderzyła w słupek, a następnie w nogę Roberta Sancheza, po czym wpadła do siatki.
W doliczonym czasie Ramon posłał prostopadłą piłkę w kierunku Anastasiosa Douvikasa. Grek ruszył z rajdem i strzelił gola kontaktowego. Było jednak za późno. Feyenoord pokonał Como 3:2.