Sędzia skrzywdził Jagiellonię. Teraz się tłumaczy. "Chciałbym zobaczyć na VAR"

Wojciech Myć podjął trzy bardzo kontrowersyjne decyzje w spotkaniu Jagiellonii Białystok z Górnikiem Zabrze. Sędzia utrzymuje, że jedyny błąd mógł popełnić w pierwszej sytuacji.
W sobotę Górnik Zabrze ograł Jagiellonię (3:1). Przebieg spotkania nie był jednak tak oczywisty, jak może sugerować to wynik. Wpływ na rezultat miały decyzje zespołu sędziowskiego.
Przy bezbramkowym remisie Jagiellonii należał się rzut karny po faulu na Jesusie Imazie. Przy stanie 1:2 Białostoczanie zdobyli bramkę, ale cofnięto ją ze względu na domniemany faul. Poza tym Wojciech Myć nie odgwizdał rzutu wolnego pośredniego, gdy Josema podał do swojego golkipera. Jaka jest linia obrony arbitra?
- Teraz, z perspektywy czasu, ten rzut karny to jest sytuacja, którą chciałbym zobaczyć na VAR. Ten stempel jest prawilny, wolałbym to przeanalizować jeszcze raz - stwierdził w Lidze+Extra.
- Przy golu dla Jagiellonii staram się nadążać za akcją, być dobrze ustawionym. Podczas spotkania uznałem to zdarzenie za dozwoloną walkę, nakazałem grać dalej. (...) Gdy zostałem wezwany do monitora, z pokazanych powtórek zobaczyłem kopnięcie w łydkę zawodnika Górnika przez zawodnika Jagiellonii. Dlatego zmieniłem pierwotną decyzję, tyle - dodał.
- Obrońca Górnika walczył z zawodnikiem Jagiellonii, był w zwarciu, dlatego jego zagranie do bramkarza było nieintuicyjne. To było moje spostrzeżenie wczoraj, dlatego nakazałem grać dalej. Dzisiaj mogę powiedzieć, biorąc pod uwagę Artykuł 11, że to było świadome zagranie i powinienem odgwizdać rzut wolny pośredni - podsumował.
Wszyscy eksperci sędziowscy zajmujący się Ekstraklasą orzekli, że w powyższych sytuacjach Myć popełnił trzy błędy. Nie wiadomo, czy sędzia zostanie zawieszony i jak długo potrwa ewentualna kara. Za VAR, w meczu z Jagiellonią reagujący wybiórczo, odpowiadał Paweł Malec.