Sensacyjny debiutant w reprezentacji Polski. To musiało się tak skończyć

Sensacyjny debiutant w reprezentacji Polski. To musiało się tak skończyć
Norbert Barczyk / PressFocus
To było jedno z najbardziej niespodziewanych powołań Adama Nawałki. Do reprezentacji Polski trafił Rafał Kosznik. Zanotował on tylko jeden występ. Później nie wrócił już do kadry.
W październiku 2013 roku Adam Nawałka został nowym selekcjonerem reprezentacji Polski. Na stanowisku zmienił Waldemara Fornalika, któremu nie udało się wywalczyć z kadrą awansu na mistrzostwa świata.
Dalsza część tekstu pod wideo
Nawałka nie debiutował w meczach o stawkę. Reprezentacja miała w planach na listopad dwa sparingi. Najpierw miała zagrać ze Słowacją, a następnie z Irlandią. Dało to selekcjonerowi pole do eksperymentów.
Nowy trener postanowił powołać aż 26 piłkarzy, w tym gronie znalazło się 15 zawodników z zagranicy oraz 11 ligowców. Zaskoczeń nie brakowało. Największym, i przytaczanym po dziś dzień, było powołanie bramkarza Rafała Leszczyńskiego z pierwszoligowego wtedy Dolcanu Ząbki kosztem golkiperów z Ekstraklasy lub innych lig.
Lista debiutantów była dłuższa - gdyż Nawałka zdecydował się także zaufać swoim dwóm niedawnym podopiecznym z Górnika Zabrze. Powołania na początku listopada otrzymali Rafał Kosznik oraz Paweł Olkowski.
- Wybrane nazwiska zasługują na szansę. Cały czas powtarzam, że to piłkarze wysyłają sygnał. To nie trener wybiera, a sami piłkarze swoją postawą na boisku - mówił wtedy selekcjoner Przeglądowi Sportowemu.
Zwłaszcza powołanie Kosznika uznawano za zaskakujące. O ile Olkowski wyróżniał się na tle Górnika, o tyle Kosznik był co najwyżej zawodnikiem solidnym, znajdującym się poza radarami poprzednich trenerów reprezentacji.
Jeszcze większe zaskoczenie towarzyszyło sympatykom i ekspertom, gdy w dniu spotkania ze Słowacją, 15 listopada, Kosznik znalazł się w wyjściowym składzie kadry. Nawałka zestawił boki obrony z niego i Olkowskiego, a na środku defensywy zagościli Marcin Kamiński i Artur Jędrzejczyk. Nawet teraz brzmi to egzotycznie.
Niestety, podczas starcia Kosznik udowodnił, że Nawałka wsadził go na zbyt wysokiego konia. Nie ustrzegł się błędów. Największy popełnił w 31. minucie, kiedy Miroslav Stoch rozegrał piłkę z Markiem Hamsikiem, który zagrał w kierunku Juraja Kucki. Ten zdołał urwać się spod krycia Kosznika i bez żadnego trudu pokonał Artura Boruca.
Siedem minut później było już 2:0. Tym razem Kamiński dał się ograć Robertowi Makowi. Mniejsze czy większe pomyłki przytrafiły się także Jędrzejczykowi i Olkowskiemu. Nie zaważyły one jednak na rezultacie.
Kosznik zszedł z boiska w 86. minucie. Wówczas nie spodziewał się, że był to jego jedyny występ. Tymczasem przy okazji starcia z Irlandią Nawałka kontynuował eksperymenty. Zestawił zupełnie nową defensywę, w której znaleźli się Adam Marciniak, Michał Pazdan, Piotr Celeban oraz Marcin Kowalczyk. A dla Kosznika miejsca zabrakło.
Choć obrońca przywdziewał trykot Górnika jeszcze przez kilka lat, grając na solidnym ekstraklasowym poziomie, Nawałka nigdy już na niego nie postawił. Podobnie było zresztą z wieloma innymi piłkarzami. Tylko przez pierwszy rok pracy selekcjoner powołał aż... 71 zawodników. Jedynie garstka z nich zdołała utrzymać się w kadrze na dłużej niż parę lat.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Polska Piłka", w którym wspominamy m.in. piłkarzy biegających niegdyś po polskich boiskach, pamiętne mecze przedstawicieli Ekstraklasy w Europie, a także nieco zapomniane już kluby z naszego kraju.
Michał - Boncler
Michał Boncler09 Oct · 18:30
Źródło: Przegląd Sportowy / własne

Przeczytaj również