Siemieniec wypalił po porażce. "Są sytuacje, które nas weryfikują"

Siemieniec wypalił po porażce. "Są sytuacje, które nas weryfikują"
Michal Kosc / pressfocus
Jagiellonia Białystok została rozbita 0:3 przez Anderlecht w trzeciej kolejce Ligi Europy. Adrian Siemieniec zabrał głos w sprawie trudności, z jakimi wiąże się rywalizacja w tych rozgrywkach. Ocenił też kontrowersję sędziowską.
W poprzednim sezonie Jagiellonia dotarła do 1/16 finału Ligi Konferencji. Latem udało jej się awansować do Ligi Europy. W fazie ligowej najpierw przegrała z Olympiakosem, a tydzień temu pokonała Ararat-Armenia.
Dalsza część tekstu pod wideo
W trzeciej kolejce Białostoczanie musieli przełknąć gorzką pigułkę. Anderlecht pokazał klasę, pokonując "Dumę Podlasia" 3:0.
- Na pewno czuć ten poziom Ligi Europy, ale to nie zmienia faktu, że przegraliśmy spotkanie. Jeśli będziemy szukać wymówek, że Liga Europy, to po co tu awansowaliśmy. Trzeba byłoby nie grać w eliminacjach, albo odpuścić grę o europejskie puchary w zeszłym sezonie. Bierzemy to na klatę. To są trudne rozgrywki, trudne mecze. Są sytuacje, które nas weryfikują, ale musimy się z tego uczyć, musimy nabierać doświadczenia jeszcze większego z takimi zespołami i starać się robić na boisku tyle, ile możemy, żeby punktować - powiedział Siemieniec na antenie Polsatu Sport.
W pierwszym składzie Jagiellonii niespodziewanie znalazł się Hampus Finndell. Szwed zawalił przy pierwszej bramce Anderlechtu. W 46. minucie zmienił go Ousmane Sow. Siemieniec został zapytany o plan na drugą połowę.
- Jeśli przy zespole o takiej jakości tracisz gola, to wiadomo, że ten mecz się zmienia. To też nie było tak, że całkowicie otworzyliśmy się w drugiej połowie, ale więcej piłkarzy przesunęliśmy do przodu. Straciliśmy kolejne bramki po szybkich atakach, ponieważ zostawiliśmy więcej przestrzeni i rywal, chociaż nie były to bardzo klarowne sytuacje, to potrafił wykorzystać swoją jakość. Na pewno ta stracona bramka na 0:1 zdeterminowała, że ten mecz był bardziej otwarty - przyznał trener.
Siemieniec skomentował też kontrowersję z drugiej połowy. Ousmane Sow domagał się czerwonej kartki dla Giuliana Biancone. Francuz wychodził na wolne pole, ale został zatrzymany przez defensora rywali. Sędziowie uznali, że nie doszło do faulu.
- Sędzia powiedział mi, że sprawdzali to i dla nich czysto. Nie rozmawialiśmy więcej o tej sytuacji. To było przy 1:0, kluczowy moment meczu. Gdyby w tej sytuacji zapadła dla nas korzystna decyzja, bo mogliśmy dostać karnego, jeśli to było w polu, albo czerwoną kartkę dla rywali, jeśli przed szesnastką. To mogłoby zmienić obraz meczu. Ale decyzja była z boiska, że gramy dalej, musimy to zaakceptować - dodał Siemieniec.
Jagiellonia wróci do gry w niedzielę o 14:45. Podejmie wtedy Wisłę Płock.

Oglądaj program o Lidze Europy na kanale Meczyki:

Play video
Mateusz - Jankowski
Mateusz JankowskiWczoraj · 23:30
Źródło: Polsat Sport

Dyskusja

Przeczytaj również