Śląsk straszy Wisłę sądem. "Materiału jest dużo"

Trwa przepychanka między Śląskiem Wrocław i Wisłą Kraków. Prezes pierwszego z klubów, Remigusz Jezierski, straszy rywala sądem.
Śląsk nie chce wpuścić kibiców Wisły na sobotni mecz w Betclic 1 Lidze. Jarosław Królewski w odpowiedzi zagroził, że jego drużyna nie przyjedzie na mecz do Wrocławia. Poza tym zapowiedział złożenie skargi do Komisji Europejskiej ws. przyjęcia przez Śląsk bezprawnej pomocy od samorządu.
Na działania Wisły i jej prezesa odpowiedział szef wrocławskiego klubu Remigiusz Jezierski. Według niego Śląsk rozważa wystąpienie przeciwko "Białej Gwieździe" na drogę prawną.
- Mam na myśli to, w jaki sposób jesteśmy przez Wisłę pomawiani, ile jest oszczerstw pod naszym adresem. Materiału jest dużo - powiedział Jezierski w rozmowie z portalem Interia.pl.
- Mówi się, że to ja jestem pod naciskiem kibiców, a te naciski na mnie płyną z zupełnie innych stron. Ja jestem straszony ujemnymi punktami i innymi konsekwencjami - dodał prezes Śląska.
Jezierski podkreśla, że decyzja o zakazie wstępu dla kibiców Wisły na stadion we Wrocławiu jest ostateczna. Tłumaczy ją troską o bezpieczeństwo. Podkreśla przy okazji, że fani Śląska uczestniczyli w rozmowach w tej sprawie, ale nie naciskali na przyjęcie konkretnego rozwiązania.
- Decyzję podjął klub, ale wcześniej rozmawialiśmy szeroko na ten temat. Prowadziliśmy również rozmowy z policją. Przedstawiliśmy im naszą decyzję, która została przyjęta do wiadomości. Nie było nacisków kibiców, będę to powtarzał - powiedział Jezierski.
- Rozmawialiśmy z kibicami, to naturalne i wynika również z zaleceń PZPN, rozmawialiśmy też z policją. Natomiast to my jesteśmy odpowiedzialni za uczestników imprezy masowej i my musimy zrobić w naszej mocy, by zapewnić im bezpieczeństwo. W przypadku eskalacji konfliktu nikt inny by tej odpowiedzialności nie weźmie. Dziś łatwo mówić, by wpuścić kibiców Wisły, ale gdyby coś złego się wydarzy, to nikt inny tylko klub bierze odpowiedzialność - podsumował.