Spora zmiana dla Lewandowskiego. Flick zdecydował ws. karnych
Robert Lewandowski nie podszedł do rzutu karnego w niedzielnym meczu FC Barcelony z Sevillą. Dziennikarz katalońskiego Sportu, Ivan San Antonio, w rozmowie z WP Sportowe Fakty mówi o zmianie hierarchii w ekipie mistrzów Hiszpanii.
Przez lata "Lewy" był niemalże niezawodny z jedenastu metrów. W tym elemencie był wyjątkowo skuteczny, wykonując charakterystyczny nabieg.
W obecnej kampanii Lewandowski zmarnował jednak dwa rzuty karne. Ostatnio do "jedenastek" podchodzili Lamine Yamal oraz Raphinha. Ivan San Antonio z katalońskiego Sportu nie ma wątpliwości, że w drużynie doszło do zmiany hierarchii.
- Wszystko ma znaczenie na takim poziomie, zwłaszcza detale. Dwa ostatnie niewykorzystane rzuty karne sprawiły, że Flick musiał coś zmienić i spróbować innych rzeczy. Musisz mieć w drużynie dwóch, trzech graczy, którzy dobrze wykonują ten element gry i sprawdzają się w meczach. Nie ma miejsca na błędy, gdy grasz na tylu frontach, dlatego też doszło do zmiany - powiedział dziennikarz.
- Zmiana ma też związek z tym, że Robert gra w tym sezonie mniej minut niż w poprzednim. Flick zdecydował się rozłożyć odpowiedzialność na innych graczy w momencie, gdy Lewandowskiego nie będzie na boisku, bo to stało się czymś powszechnym w Barcelonie. Widać w tym sezonie, jak zmienia się rola Lewandowskiego - dodał.
Jednocześnie San Antonio w rozmowie z WP Sportowe Fakty zapewnia, że Lewandowski podejdzie jeszcze do "jedenastki". Nie będzie jednak w tym elemencie niekwestionowanym numerem jeden.
- Tego typu zaufanie jest potrzebne Yamalowi i Raphinhi. W niedzielę nie grał Lamine, dlatego karne wykonywał Raphinhia i spisał się świetnie. Ale spokojnie, jestem przekonany, że Lewandowski jeszcze podejdzie do rzutu karnego. Robert dalej należy do ścisłego grona piłkarzy, którzy wykonują ten element gry najlepiej w drużynie. Rzuty karne to też pewność siebie, co na pewno zaprocentuje i wzmocni pozycję Yamala i Raphinhi - zakończył.