Sylwestrzak przemówił po meczu Wisły z Legią. "To nie wystarczyło na rzut karny"

Sylwestrzak przemówił po meczu Wisły z Legią. "To nie wystarczyło na rzut karny"
Marcin Bulanda / pressfocus
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 13:08
Damian Sylwestrzak skomentował swoje decyzje dotyczące meczu Legii Warszawa z Wisłą Kraków. Sędzia uważa, że nie popełnił błędu przy niepodyktowaniu rzutu karnego dla beniaminka.
Mecz Legii z Wisłą dostarczył mnóstwa emocji. Ostatecznie stołeczni pokonali beniaminka (2:0) i umocnili się w czołówce Ekstraklasy. W tym momencie zajmują trzecie miejsce.
Dalsza część tekstu pod wideo
Wiele uwagi poświęcono kontrowersyjnym decyzjom Damiana Sylwestrzaka. Chodziło o wrzut z autu, po którym Legia zdobyła bramkę, sposób wykonania rzeczonego wrzutu przez Rafała Augustyniaka oraz ewentualny rzut karny dla Wisły. Według Sylwestrzaka do błędu doszło jedynie w pierwszej sytuacji, za którą odpowiadał asystent.
- Jeśli chodzi o aut, był to błąd percepcyjny. Mój asystent - bardzo dobry, podjął masę dobrych decyzji w ostatnich sezonach - tym razem się pomylił. Był to błąd dotyczący wrzutu, nie czerwonej kartki, nie rzutu karnego, ale wrzutu. Jeśli chodzi o wykonanie, to tak naprawdę musimy mieć dowód i pewność, że zawodnik wykonujący nie ma kontaktu z podłożem. Kamera będąca 80, 90 metrów, i zrobiony zoom, nie daje takiej pewności. Nawet minimalna styczność sprawia, że byłby to prawidłowy aut. Poza tym ta sytuacja nie podlega analizie VAR - powiedział na kanale Meczyki.
- Popełniliśmy błąd, jeśli chodzi o kierunek autu. W wypadku wykonania nie ma jednoznacznego dowodu, co do wprowadzenia piłki do gry. Prośba też, żebyśmy zachowali skalę. To nie był brak czerwonej kartki, faul na bramkarzu lub decyzja o rzucie karnym. Decyzja broniąca miała swoją okazję, aby do tej okazji nie dopuścić - dodał.
- Każdy, kto posędziował przynajmniej jeden mecz, wie, jak to jest się pomylić. Zdarza się, że to, co na powtórce wygląda na rzecz oczywistą, w tempie wygląda inaczej, trudno coś ocenić. Z błędami oczywiście nie jest nam łatwo - zaznaczył.
- W futbolu każdy może mieć swoją opinię. (...) Mogę powiedzieć, co miało wpływ na moją decyzję o braku karnego dla Wisły. Byłem bardzo blisko tej sytuacji. Chwilę przed zdarzeniem zawodnik Legii idzie do piłki, dotyka ją. Prawą nogą, w sposób naturalny, ciągnie ją po ziemi i dochodzi do kontaktu. Ja ten kontakt widziałem. Uznałem go za niewystarczający na rzut karny, nie jesteśmy w stanie zmierzyć intensywności - kontynuował.
- Są argumenty za rzutem karnym, są argumenty przeciwko. Kontakt był, ale obrońca Legii najpierw dotknął piłkę lewą nogą, a później naturalnie ciągnął nogę prawą po ziemi i dochodzi do kontaktu. To niuanse. Na pewno noga zawodnika Wisły nie została "zabrana", nie było jednoznacznego przewrócenia - podsumował arbiter.

Oglądaj Krakoską Piłkę na kanale Meczyki:

Play video
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 13:08
Źródło: własne

Przeczytaj również