Symbol transferowej katastrofy. Brutalna pomyłka za 80 baniek

Symbol transferowej katastrofy. Brutalna pomyłka za 80 baniek
Lisa Guglielmi/IPA Sport / ipa-agency.net / pressfocus
Jego początki w Europie były obiecujące. Arthur Melo nieźle rozpoczął w FC Barcelonie. Gdy przeniósł się do Juventusu, wszystko się posypało. Dziś to symbol transferowej katastrofy.
Kariera Arthura Melo w Europie pozostawia sporo do życzenia. Jej początek wcale jednak nie wskazywał na to, że Brazylijczyk będzie niczym gorący ziemniak. Pierwsze obiecujące kroki na Starym Kontynencie postawił w FC Barcelonie.
Dalsza część tekstu pod wideo
W lipcu 2018 roku działacze z Katalonii sprowadzili pomocnika z Gremio za 31 milionów euro. Piłkarz nieźle odnalazł się w Hiszpanii, pasując do stylu gry klubu. W swoim pierwszym sezonie na Camp Nou był dość ważną postacią, występując w 44 spotkaniach.
Brazylijczyk nie zdołał się rozwinąć tak, jak tego oczekiwano. Drugie rozgrywki w Hiszpanii były w jego wykonaniu wyraźnie słabsze. Można wręcz powiedzieć, że zaliczył on regres. Do tego doszły wybryki w życiu prywatnym np. palenie sziszy czy spowodowanie wypadku.
Po tym, jak FC Barcelona skompromitowała się w Lidze Mistrzów z Bayernem Monachium, przegrywając 2:8, działacze zdecydowali się na roszady i dokonali "słynnej" wymiany. We wrześniu 2020 roku Arthur Melo trafił do Juventusu za 80 milionów euro, a z Turynu do Barcelony za 60 milionów euro przeniósł się Miralem Pjanić.
Okres "próbny" Brazylijczyka w szeregach "Starej Damy" trwał dwa sezony. W ich trakcie pomocnik zbyt mocno się nie wyróżniał, nie pasując do zespołu, przez co często nie podnosił się z ławki rezerwowych.
Arthur Melo został wypożyczony do Liverpoolu, gdzie miał sporego pecha. Doznał kontuzji uda, która wymagała operacji. Z jej powodu przez pół roku rozegrał w pierwszej drużynie tylko jedno spotkanie.
Następnie Brazylijczyk został wypożyczony do Fiorentiny. W barwach "Violi" wyraźnie odżył. Zagrał w 48 spotkaniach, w których zdobył dwie bramki i zaliczył cztery asysty. Do Florencji na stałe jednak nie trafił. Kluby nie dogadały się ws. wysokości odstępnego.
Pomocnik spędził pierwszą rundę sezonu 2024/25 na ławce w Juventusie. Na drugą część rozgrywek trafił do Girony, gdzie razem z całym zespołem prezentował się przeciętnie. W sierpniu ubiegłego roku przeniósł się na ponad dziesięć miesięcy do Gremio.
Arthur znów odżył. W ojczyźnie prezentował się znacznie lepiej i został nawet kapitanem zespołu, z którego kiedyś przeniósł się do FC Barcelony. Jego dobrą grę zakłócały kontuzje. Mimo problemów piłkarz dał sporo radości kibicom.
Po zakończeniu zeszłego sezonu pomocnik wrócił jednak do Juventusu. Klub z Turynu wreszcie zdołał pozbyć się go na stałe, oddając go do Santosu za darmo. 30-latek jest w nowym klubie ważnym zawodnikiem. Do tej pory zagrał w sześciu meczach, w których zdobył bramkę.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.
Filip - Węglicki
Filip WęglickiDzisiaj · 15:12
Źródło: własne

Dyskusja

Przeczytaj również