99. minuta, Guardiola nie dowierzał. Sceny w Premier League z City i Arsenalem

99. minuta, Guardiola nie dowierzał. Sceny w Premier League z City i Arsenalem
Screen/X
Co tam się wydarzyło?! To była ostatnia akcja meczu, gdy Nottingham Forest wybiło piłkę sprzed linii bramkowej i wyszarpało remis 2:2 w spotkaniu z Manchesterem City. Po triumf nad Brighton 1:0 sięgnął z kolei Arsenal, który znów odjeżdża w tabeli Premier League.

Brighton - Arsenal 0:1

Dalsza część tekstu pod wideo
Arsenal wrócił na właściwe tory i wygrał dwa bardzo wymagające mecze. Na drodze "Kanonierów" nie potrafiły stanąć Tottenham oraz Chelsea. W środę drużyna prowadzona przez Mikela Artetę mogła przedłużyć tę serię, lecz musiała wygrać na wyjeździe z Brighton.
Na pierwszą w tym meczu bramkę nie czekano długo. Już w 9. minucie prowadzenie gościom dał Bukayo Saka. Piłka po uderzeniu Anglika odbiła się jeszcze od Carlosa Baleby, po czym wylądowała w siatce.
Szybko strzelony gol nie zdołał napędzić Arsenalu. Podopieczni trenera Artety nieoczekiwanie utracili kontrolę nad starciem. Do głosu zaczęło dochodzić Brighton, co kilka chwil później mogło nawet poskutkować trafieniem Kaoru Mitomy. Jego uderzenie zablokowali jednak rywale.
W drugiej połowie minimalnie pomylili się Georginio Rutter i Jack Hinshelwood. Brighton robiło, co tylko mogło, aby zgarnąć punkty w meczu z Arsenalem. Na wiele się to jednak nie zdało. "Kanonierzy" dowieźli korzystny wynik do końca i sięgnęli po zwycięstwo 1:0.

Manchester City - Nottingham Forest 2:2

W pogoń za Arsenalem zamierzał się rzucić Manchester City. Po czterech triumfach "Obywateli" z rzędu ich strata do lidera Premier League wynosiła pięć punktów, lecz "Kanonierzy" mieli rozegrany jeden mecz więcej. W środę podopieczni Pepa Guardioli grali z Nottingham Forest.
Od pierwszych minut stroną aktywniejszą był wielokrotny mistrz Anglii, jednak długo nie potrafił wpisać się na listę strzelców. W dogodnych sytuacjach mylili się Bernardo Silva, Phil Foden i Erling Haaland.
Na skruszenie defensywy Nottingham Forest należało poczekać do 31. minuty, kiedy to w pole karne rywala wpadł Rayan Cherki. Francuski pomocnik dograł do Antoine'a Semenyo, który trafił na 1:0.
Zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy Nottingham wzięło się za odrabianie strat. W 57. minucie przyniosło to pożądany efekt w postaci efektownego gola Morgana Gibbsa-White'a. Anglik wykorzystał dogranie od Igora Thiago i trafił na 1:1. Radość po stronie Forest nie trwała długo.
Chwilę później prowadzenie odzyskał bowiem Manchester City. Na listę strzelców wpisał się Rodri. Wydawało się, że "Obywatele" sięgną po kolejny triumf i utrzymają tempo narzucone przez Arsenal.
Tak się jednak nie stało. Nottingham Forest do końca walczyło o cenne punkty, co na niespełna kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry poskutkowało trafieniem Elliota Andersona. Pomocnik popisał się pięknym strzałem z dystansu i pozbawił "Obywateli" zwycięstwa.
Manchester City nie złożył broni i do końca walczył o triumf. W ostatniej akcji meczu rywale wybili jednak piłkę sprzed linii bramkowej. W efekcie zespół Guardioli tylko zremisował z Nottingham Forest 2:2 i zwiększył swoją stratę do Arsenalu. Obecnie wynosi siedem punktów.
Piotr - Sidorowicz
Piotr SidorowiczWczoraj · 22:29
Źródło: własne

Przeczytaj również