Szymański zadebiutował w nowym klubie. Nie tak to miało wyglądać

Szymański zadebiutował w nowym klubie. Nie tak to miało wyglądać
Pawel Andrachiewicz / pressfocus
W czwartek Sebastian Szymański został ogłoszony nowym piłkarzem Rennes. Na debiut reprezentanta Polski w Ligue 1 nie czekano długo. Były gracz Fenerbahce nie miał jednak powodów do radości.
Trwająca od wielu tygodni saga transferowa dotycząca przyszłości Sebastiana Szymańskiego zakończyła się zmianą otoczenia. 26-latek opuścił Fenerbahce i za 9,5 mln euro przeniósł się do francuskiego Rennes.
Dalsza część tekstu pod wideo
Reprezentant Polski szybko zapracował na uznanie trenera i znalazł się w kadrze na sobotni mecz z Lorient. Domowe starcie rozpoczął wśród rezerwowych.
Spotkanie rozgrywane na obiekcie Rennes nie mogło ułożyć gorzej dla gospodarzy. Już w 3. minucie goście wyszli na prowadzenie po akcji Montassara Talbiego i Jeana Victora Makengo.
Gospodarze robili, co tylko mogli, aby wrócić do gry. Na przestrzeni całego pojedynku oddali aż 22 strzały, lecz na wiele się to nie zdało. W 77. minucie triumf Lorient przypieczętował Pablo Pagis.
Niekorzystny rezultat sprawił, że trener Rennes, Habib Baye, szybko skorzystał z Sebastiana Szymańskiego. Polski pomocnik wszedł na boisko zaraz przed drugim golem dla Lorient. Na murawie spędził 13 minut. W tym czasie wymienił dziewięć podań, lecz nie uchronił zespołu przed wpadką. Zespół Polaka przegrał w jego debiucie 0:2.
- Wszedł przy stanie 0:1 i w pierwszej akcji był zaangażowany w stratę piłki i kontrę na 0:2. Jednak główna wina na podającym, który zagrał mu za plecy i nie udało się już Szymańskiemu wślizgiem przerwać akcji - napisał ekspert od Ligue 1, Michał Bojanowski.
Od pierwszych minut w zespole gospodarzy wystąpił zaś Przemysław Frankowski. Po niespełna godzinie gry opuścił jednak boisko.
Piotr - Sidorowicz
Piotr SidorowiczDzisiaj · 19:15
Źródło: własne

Przeczytaj również