Takiego startu ligi jeszcze nie widzieliście. Ponad połowa klubów z punktami karnymi
W piątek wystartował nowy sezon Chinese Super League. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że aż dziewięć drużyn rozpoczyna rywalizację z... ujemnymi punktami.
Ostatnie lata nie były zbyt kolorowe dla chińskiego futbolu. Podczas gdy reprezentacja narodowa spadła z TOP75 rankingu FIFA aż na 93. pozycję, to piłkę klubową ogarnął poważny kryzys, który najbardziej nasilił się w trakcie pandemii COVID-19.
Po 2019 roku, m.in. ze względu na kryzys finansowy i wycofywanie się sponsorów, zbankrutowało co najmniej kilkanaście chińskich klubów. Wśród nich były chociażby Guangzhou Evergrande, Jiangsu Suning, Wuhan FC czy Shenzen FC. Z kolei względnie niedawno wybuchła wielka afera korupcyjna dotycząca ustawiania meczów.
Zaczęło się od września 2024 roku, kiedy to aż 43 sędziów i zawodników zostało dożywotnio wykluczonych z zawodowej piłki nożnej. Kilka miesięcy później do tego grona dołączyły kolejne 74 osoby, w tym były reprezentant Chin, Li Tie, który został skazany na 20 lat więzienia.
Co jednak najważniejsze, konsekwencje ustawiania meczów poniosły same kluby piłkarskie. Zostały one wdrożone w życie dopiero pod koniec stycznia tego roku. Łącznie aż dziewięć chińskich drużyn zostało ukaranych punktami ujemnymi. Im większa skala przewinienia, tym więcej "oczek" w tabeli na sezon 2026 odejmował związek.
Najbardziej ucierpiał zespół Tianjin Jinmen Tiger oraz wicemistrzowie poprzedniej edycji, czyli Shanghai Shenua. Obu klubom odebrano aż 10 punktów. Aż czterem klubom odjęto po pięć "oczek", dwóm po sześć, a jednemu - siedem. Przed rozpoczęciem pierwszej kolejki tabela wyglądała więc dość... osobliwie.