"Tkwimy w bagnie". Stolarski się odpalił. O to walczy Widzew

Aleksandar Vuković deklarował, że Widzew Łódź będzie walczył o awans do europejskich pucharów. Jego następca, Mateusz Stolarski, wskazuje na chęć utrzymania się w Ekstraklasie.
Mateusz Stolarski przejął stery Widzewa we wrześniu bieżącego roku. Póki co szkoleniowcowi idzie fatalnie. Nie wygrał żadnego z sześciu meczów, punktuje ze średnią 0,67.
W minioną sobotę Łodzianie znów musieli uznać wyższość rywala, lepszy okazał się GKS Katowice (2:3). Na konferencji prasowej głos zabrał Stolarski, który przyznał, że Widzew ponownie zaangażował się w walkę o utrzymanie. Klub starał się od tego uciec po poprzednim sezonie, ale misja nie zakończyła się sukcesem.
- Widzimy, jakie są inwestycje zarówno w drużynę, jak i infrastrukturę. Widzew znowu włączył się w walkę o utrzymanie. Możemy mówić "chcemy", ale podświadomie każdy wie, że "musimy". (...) Ciągle wierzę w ten zespół. Tkwimy w tym bagnie wspólnie i musimy się z niego wydostać - powiedział, cytowany przez Karola Bugajskiego.
- To jest taka kula śnieżna. Nawet jeżeli są dobre momenty w meczu, to przyćmiewamy je błędami i złymi zachowaniami, kuriozalnie traconymi bramkami. W kuriozalny sposób tracimy pierwszą i trzecia bramkę, to niedopuszczalne zachowania. Nie wymienię teraz zawodników, bo nie ma okresu transferowego, muszę pracować z tymi zawodnikami, którzy są. Jako drużyna zachowywaliśmy się bardzo źle - wypalił.
- To, co różniło nas dzisiaj od GieKSy, to jej bardzo duża skuteczność. Rywal zamieniał swoje sytuacje na gole ,a my zachowywaliśmy się bardzo źle w obronie. Pretensje możemy mieć do siebie, dwa strzelone gole na wyjeździe to normalnie nie powinna być porażka - podsumował.
Stolarski punktuje defensywę, a ta stoczyła się do poziomu jednej z gorszych w Ekstraklasie. Więcej bramek straciły Piast, Motor, Cracovia, Śląsk, Wieczysta, Radomiak i Raków.
Następnym rywalem Widzewa będzie Pogoń Szczecin, spotkanie zaplanowano na 7 listopada. Drużyna z Łodzi ma raptem trzy punkty zapasu nad strefą spadkową.