To on wzmocni Górnika przed europejskimi pucharami? "To byłoby spełnienie marzeń"
Wiktor Nowak po zakończeniu sezonu najpewniej znów będzie reprezentował Górnik Zabrze, z którego jest wypożyczony do Wisły Płock. Choć przy Roosevelta rywalizacja w pomocy jest duża, klub czeka na 21-latka. - Nie ma na to szans - mówił trener “Górników” pytany o pozostanie Nowaka w Płocku. A jak patrzy na to sam zainteresowany? Między innymi o tym opowiada w rozmowie z portalem Meczyki.pl.
Pochodzi z Drobina, który od stadionu Wisły Płock oddalony jest jedynie o 33 kilometry. Mimo tego w barwach “Nafciarzy” gra dopiero teraz, bo do 12. roku życia szkolił się w lokalnym Pegazie, po czym przejęła go Legia Warszawa. Musiał ją jednak opuścić już jako 16-latek, następnie odnalazł się w Zniczu Pruszków, w którym szansę w rozgrywkach seniorskich dał mu Mariusz Misiura. Ich drogi ponownie splotły się przed rokiem.
Pierwszy sezon Nowaka w Ekstraklasie na pewno trzeba określić jako udany. 21-latek jest jednym z liderów Wisły, która przecież jeszcze do niedawna biła się o europejskie puchary. Choć “Nafciarze” stracili już matematyczne szanse na udział w Lidze Konferencji, to sam Nowak może liczyć na to, że w przyszłym sezonie zadebiutuje w pucharach. Najprawdopodobniej wróci bowiem do Górnika Zabrze, który będzie grał przynajmniej w eliminacjach do Ligi Europy. W rozmowie z naszym portalem Nowak mówi o powrocie do Zabrza, potencjalnej grze w pucharach, podsumowuje sezon Wisły, opowiada też o grze na prawej obronie w kadrze U-21.
***
ANTONI OBRĘBSKI, MECZYKI.PL: Czy przy okazji meczu z Górnikiem zamieniłeś kilka słów z trenerem Gasparikiem albo kimś ze sztabu?
WIKTOR NOWAK, WISŁA PŁOCK: Z trenerem Gasparikiem nie, ale z trenerem Szymonem Matuszkiem. Pogadałem trochę z chłopakami, zamieniliśmy parę zdań.
Była rozmowa o tym, jaka będzie Twoja rola, kiedy wrócisz do Górnika?
Nie, raczej o bieżących tematach. Pytali co u mnie słychać, a ja co u nich.
Trener Matuszek to osoba, która jest wyznaczona, aby obserwować Cię na wypożyczeniu?
Tego nie wiem. Na pewno trener mnie polubił i często piszemy. Często gratulował zwycięstw czy bramek i pisaliśmy na temat moich meczów. Przy okazji tego spotkania, ale także tego w rundzie jesiennej, rozmawialiśmy ze sobą.
Na konferencji prasowej po ostatnim meczu Wisły z Górnikiem trener Gasparik został zapytany o to, czy jest możliwość, żebyś został w Płocku na kolejny sezon. Powiedział, że “nie ma na to szans”. Ty wiedziałeś o tym już od jakiegoś czasu?
Szczerze sam nie wiem, co będzie. Moi menadżerowie się tym zajmują, ja wolałem się skupić w ostatnim czasie na trenowaniu i grze i tak też będzie do końca sezonu. Pewnie zacznę się zastanawiać po ostatnim meczu, bo gdybym robił to teraz, nie mógłbym się w pełni skupić na grze, a to jest najważniejsze.
Czyli jesteś gotowy na to, że możesz zostać w Płocku?
Wiadomo, że Wisła najchętniej wykupiłaby mnie na stałe z Górnika. Być może w grę wchodziłoby kolejne wypożyczenie. Czy jednak jest to możliwe, czy Górnik by się zgodził, czy w ogóle toczą się jakieś rozmowy - tego nie wiem. Nie chciałbym więc rozmawiać o scenariuszach, które być może są tylko kreowane w mediach.
Czyli na razie żadnego pożegnania z chłopakami w drużynie na planowałeś.
Nie, jeszcze jest jeden mecz, teraz trenujemy przez tydzień, więc czas na ewentualne pożegnania jest później. Zresztą, chłopaki byliby pierwszymi, którzy by się dowiedzieli, gdybym tylko ja coś wiedział.
Z trenerem Misiurą też będzie sentymentalne rozstanie. On Cię wprowadził do Znicza, chciał Cię w Wiśle i masz już u niego 90 meczów.
Na pewno. Jeśli nie zostanę w Wiśle, na pewno byłoby mi przykro, że nie będę już pracował z trenerem Misiurą. To trener mnie wypatrzył w rezerwach Znicza i dał szansę na poziomie pierwszej drużyny, czy w II czy w I lidze, a teraz w Ekstraklasie. Niestety tak wygląda życie zawodnika czy trenera, że rozstania są codziennością.
Jak duży udział trener Misiura miał w tym, że jesteś dzisiaj w Płocku?
Bardzo duży. Trener jako pierwszy do mnie zadzwonił. Dopytywał jaka jest moja sytuacja, był naprawdę mocno zaangażowany, żeby mnie ściągnąć, więc jego udział był naprawdę duży. Dzięki niemu mogłem spełnić marzenie o grze w Ekstraklasie.
Miałeś inne oferty niż ta z Wisły Płock?
Z tego, co pamiętam, to chyba nie, bo to się wszystko działo w krótkim czasie. Podpisałem kontrakt z Górnikiem, ale potem trener Misiura zareagował szybko, a ja z moimi agentami też nie czekałem długo. Byłem zdecydowany na grę w Wiśle.
Końcówka sezonu to dla Was spore rozczarowanie?
Na pewno nie jest taka, jaką wszyscy byśmy chcieli, ale ogólnie patrząc na sezon, trzeba powiedzieć, że był udany. Wiadomo, że chcieliśmy dłużej powalczyć o puchary, a dzisiaj już nie mamy na nie szans, ale gdyby ktoś przed sezonem powiedział, że nie będziemy się na kilka kolejek przed końcem martwić o utrzymanie, to każdy wziąłby to z pocałowaniem ręki. Zrobiliśmy ogólnie dobrą robotę, przed nami jeszcze wyjazd do Poznania, chcemy godnie zakończyć ten sezon.
Cztery porażki z rzędu bez zdobytej bramki, gra nie była aż tak zła, ale co chcecie zmienić, żeby w Poznaniu zaprezentować się dobrze, a najlepiej chociaż ten punkt przywieźć do Płocka?
Nie mogę Ci powiedzieć o planie, jaki mamy. Na pewno nie chcemy powtórzyć naszej czarnej serii pięciu porażek z rzędu.
Zapytam inaczej. Większość sezonu Wisła, patrząc obiektywnie, była zespołem reaktywnym. Ale był taki mecz, na wyjeździe z Legią, gdzie wzięliście piłkę i, mimo porażki, pokazaliście się dobrze z futbolówką przy nodze. Gra się mogła podobać, trener Misiura mówił o tym również na konferencji prasowej. Tobie się podobało takie granie, jak wtedy w spotkaniu z Legią?
Pewnie. Każdy, kto gra w piłkę, chciałby mieć piłkę przy nodze, a nie za nią biegać, choć czasami to drugie jest dla drużyny lepsze czy bardziej się opłaca. My jednak mamy tę defensywę bardzo szczelną i musimy z tego korzystać, z tego też wynika nasz styl. Nie wiem też, czy w przekroju całego sezonu my czekaliśmy na to, co zaoferuje przeciwnik. Po prostu nasz plan wyglądał tak, jak wyglądał i realizowaliśmy go skutecznie przez większość czasu, to nam przynosiło punkty. A jeśli chodzi o mecz z Legią? Wydaje mi się, że kilka rzeczy na to wpłynęło. Legia miała wtedy słaby moment, atmosfera wokół klubu była nieciekawa i być może pewność siebie też nie była na najwyższym poziomie. No i my przejęliśmy rolę drużyny, która grała w piłkę.
Bramka na Legii to było dla Ciebie duże przeżycie?
Tak. Bardzo fajne uczucie, tym bardziej, że zdobyłem ją właśnie na Łazienkowskiej. Do tego na meczu była moja dziewczyna, znajomi. No i kiedyś to ja chodziłem na ten stadion, będąc w młodzieżowych drużynach Legii.
Został jeden mecz do końca sezonu. Wiśle już nie grożą ani puchary, ani spadek. Jakbyś miał mi tak szczerze powiedzieć, potencjał tej drużyny to są finalnie te miejsca gdzieś koło dziesiątego, czy trochę niżej, a być może widzisz Was wyżej?
Ja uważam, że meczów się nie wygrywa w pojedynkę czy nazwiskami. Piłka nie jest taka, że jak się ma grupkę piłkarzy i jedni mają lepsze umiejętności od drugich, to na pewno wygrywają. To nie matematyka. Najlepsza drużyna nie zawsze jest zbiorem najlepszych piłkarzy i my to dobrze pokazaliśmy. My jesteśmy dobrzy jako każdy z osobna, ale drużynę tworzymy jeszcze lepszą. Myślę, że skoro większą część sezonu byliśmy na miejscach pucharowych czy obok, to potencjał na to jak najbardziej był, choć miejsce w środku tabeli też trzeba uznać za pozytyw.
Sezon temu nie było Cię w tej drużynie, ale Wisła wchodziła do ligi z baraży, a zostaje w niej jako jedyny z beniaminków. To jest jakaś dodatkowa satysfakcja, że poczyniliście największy progres?
Na pewno każdy z nas zrobił progres, ale to właśnie pokazuje, że nie ma znaczenia, z którego miejsca wchodzisz do Ekstraklasy, tylko jak się w niej zaprezentujesz. Wiem, że gdyby Arka zremisowała lub wygrała z Termaliką, to mogłaby się utrzymać, ale w końcówce straciła bramkę. Liga jest nieprzewidywalna i myślę, że ten mecz to pokazał.
Jak długo wierzyłeś w to, że uda się Wam awansować do pucharów?
Myślę, że każdy z nas wierzył do końca. Niestety ostatnie mecze nie poszły po naszej myśli. Traciliśmy za dużo bramek, a sami ich nie zdobywaliśmy. No i skończyły się marzenia o pucharach.
Właśnie a propos tracenia bramek, dlaczego ostatnio macie takie problemy z bronieniem stałych fragmentów?
To kwestia tylko ostatnich spotkań. Wcześniej byliśmy w czołówce zespołów, które traciły najmniej bramek po stałych fragmentach. Sam się zastanawiałem, czemu dlaczego straciliśmy kilka bramek w ten sposób. Nie wiem, być może zabrakło nam w kilku sytuacjach skupienia do końca i rywale to wykorzystali.
Odejście Edmundssona to było najważniejsze wydarzenie w trakcie sezonu?
Myślę, że jedno z najważniejszych. Mieliśmy te trzy wieże, a jedna z nich musiała pójść za marzeniami. Wiadomo, że chcielibyśmy, żeby został i teraz możemy tylko gdybać, co by było, gdyby nie odszedł. Trafił do jednej z lig TOP5 i z tego, co czasem zobaczę, daje sobie radę. Kibicuję mu.
A jak zareagowaliście w szatni na jego odejście? Wydawało się, że zostanie, klauzula przedłużenia umowy weszła w życie. A potem ten transfer odbył się w dosyć nieprzyjemnej atmosferze.
Ja tej sytuacji do końca nie znam, nie zagłębiałem się w to. Być może starsi zawodnicy coś więcej wiedzą. To nie moja sprawa.
Jakie były nastroje, gdy zimowaliście na pozycji lidera? To było raczej tonowanie optymizmu, czy jednak dało się wyczuć w szatni, że macie szansę na coś historycznego?
Jeżeli kończysz rundę na pozycji lidera to wiadomo, że oczekiwania od samego siebie będą wyższe. My chcieliśmy temu sprostać i jak najdłużej utrzymać się w czubie tabeli. Niestety teraz już gramy jedynie o zajęcie jak najwyższej pozycji.
Zgodzisz się z takim stwierdzeniem, że teraz czeka Cię jeszcze większy przełom niż przed rokiem? Że gra w tak dużym klubie i szansa w europejskich pucharach mogą Ci dać jeszcze więcej, niż rok temu dało samo trafienie do Ekstraklasy?
Myślę, że może tak być. Ekstraklasa to już wysoki poziom, ale potencjalna gra w europejskich pucharach to zupełnie coś innego, być może nawet nie zdaję sobie jeszcze sprawy z tego, jak bardzo. Chociaż wejście do Ekstraklasy też nie było dla mnie łatwe. Ktoś spojrzy, że już w drugim meczu zdobyłem bramkę, ale gra na tym poziomie to było wyzwanie dla mnie nie tylko jako dla piłkarza, ale też człowieka.
Co Twoim zdaniem najmocniej udało Ci się rozwinąć przez ten sezon?
Bardzo dużo. Myślę, że atakowanie przestrzeni za linią obrony, lubię wbiegać w pole karne z głębi pola. Miałem to dobre już w Zniczu, ale teraz na pewno jestem w tym jeszcze lepszy. Wydaje mi się, że też skanowanie pola jest lepsze u mnie. Dużo czasu spędzam z trenerem Bochińskim, który daje nam dużo wskazówek, naprawdę mocno się dzięki niemu rozwinąłem i jestem mu wdzięczny.
Patrzysz na swoje liczby. Myślisz, że mógłbyś mieć lepsze?
Wiadomo, że było parę sytuacji, gdzie mógłbym zdobyć bramkę albo dołożyć asystę, ale jestem całkiem zadowolony z tego dorobku. Doceniam to, co udało mi się osiągnąć, ale będę też ciężko pracował, aby było tego więcej.
Oglądasz mecze Górnika?
Nie wszystkie, ale oglądam.
To jak się zapatrujesz na rywalizację? Bo w środku pola Górnik jest mocny.
Jeżeli tam wrócę, to chce sobie wywalczyć miejsce w składzie. Wiadomo, że Górnik ma dobrych pomocników, ale nie po to podpisywałem rok temu umowę z Górnikiem, żeby siedzieć na ławce. Nie powiedziałbym też, że jestem od nich gorszy. Nie powiem też, żebym był lepszy, ale uważam, że ciężką pracą byłbym w stanie wywalczyć sobie miejsce w składzie.
Nie wiemy, czy Górnik będzie grał na jesień w europejskich pucharach, ale jest na to spora szansa. Jest to jednak coś, na co na pewno czekasz.
Jasne, wydaje mi się, że każdy by chciał zagrać w Europie i zmierzyć się na tak wysokim poziomie. To byłoby kolejne spełnienie marzeń.
Rok temu w rozmowie z Weszło byłeś pytany o reprezentację Polski. Myślisz w takich kategoriach, że gra w tej Lidze Europy czy Lidze Konferencji by Cię do tego przybliżała?
Nie wiem, jak trener Urban na to patrzy, ale myślę, że z pucharów do kadry jest bliżej niż dalej. To moje marzenie i zapewne także każdego, kto gra w piłkę.
Przetarcie w kadrze U-21 już masz. Pamiętam, że trener Brzęczek przyjechał na jeden z meczów do Płocka. Już wtedy Cię poinformował, że dostaniesz powołanie, czy powiedział jedynie, że rozważa?
Nie pamiętam, jaki to był mecz. Wtedy trener mi na pewno powiedział, że jestem obserwowany i chciałby mnie sprawdzić. Nie wiem, czy już mi powiedział, że będę powołany, ale po tej rozmowie to przeczuwałem.
Z trenerem z takim CV jeszcze nie miałeś do czynienia. Jaki to jest dla Ciebie szkoleniowiec?
Dla mnie na pewno nieprzewidywalny, bo w życiu bym nie pomyślał, że mógłbym grać na prawej obronie, a on od razu to widział. Już na pierwszym zgrupowaniu mi o tym powiedział. Nie ukrywam, że w pierwsze tempo byłem lekko zaskoczony, ale od razu powiedziałem trenerowi, że podołam. Trochę takie wizjonerskie to było.
Na co otworzyła Ci oczy gra na boku obrony?
Największe doświadczenie to świadomość, że tak naprawdę trzeba zmienić swoje myślenie. To nie było nic strasznego, musiałem tylko uświadomić sobie, że gram na boku obrony, a nie w środku pola. Zdałem sobie sprawę, że jestem uniwersalny.
Paradoksalnie nie gram wcale w taki odmienny sposób. W Wiśle też często mam okazję do dośrodkowań. Tak samo z grą jeden na jeden w bocznym sektorze. Wiele sytuacji, w których się znajduję na boisku, jest podobnych. Chociaż oczywiście są też rzeczy, których się nauczyłem czy poprawiłem. Tutaj mogę wymienić na pewno ustawianie się w obronie. Parę innych rzeczy na pewno też by się znalazło.
Na koniec - masz jakiegoś zawodnika ze światowego topu, na którego patrzysz i myślisz sobie, że chciałbyś grać tak jak on, albo że stylem jesteś do niego podobny?
Tak na szybko chyba nie jestem w stanie nikogo wymienić. Bardziej, kiedy oglądam mecze np. Ligi Mistrzów, patrzę na różnych piłkarzy ze środka pola, jak Pedri czy Vitinha, którzy są w tej chwili światową czołówką. Barcelonę też często oglądam, bo jej kibicuję. Do tego lubię też oglądać Rayana Cherkiego. Żaden z tych piłkarzy nie jest podobny do mnie w stylu, stawiam tu na różnorodność i podpatrywanie różnych rzeczy.
Pytam o to, bo w ostatnim czasie użyłem na X-ie takiego wyrażenia, z którego jestem zadowolony, choć na razie się nie przebiło - Jude Bellingham z Drobina. Widzisz może tutaj jakieś podobieństwo w charakterystyce?
Tak myślę sobie, i może rzeczywiście coś w tym jest. Nie przyszedł mi na pewno do głowy, bo nie oglądam aż tak często Realu, ale coś w tym jest. Też jest wysoki, ma dużo pojedynków biegowych, wchodzi w pole karne. Zgodziłbym się z Tobą.