Tomaszewski wypalił ws. Lewandowskiego. "To jest poniżenie"
Robert Lewandowski wszedł na boisko w samej końcówce meczu Polski ze Szwecją (1:3). Zdumiony sposobem, w jaki Jan Urban potraktował kapitana kadry, jest Jan Tomaszewski.
Tym razem w podstawowym składzie reprezentacji Polski znalazł się Mateusz Żukowski. Napastnik Magdeburga rozegrał pełne spotkanie.
24-latek w końcówce dostał wsparcie Karola Świderskiego i Roberta Lewandowskiego. Drugi z nich pojawił się na boisku dopiero w 88. minucie. Mimo tego zdążył otrzymać żółtą kartkę.
Decyzji Urbana o tak późnym wprowadzeniu Lewandowskiego do gry nie rozumie Tomaszewski. Mówi o niej w bardzo dosadny sposób.
- Dla mnie to jest poniżenie Roberta, jak selekcjoner go wpuścił w 88. minucie. Po co on w ogóle wszedł? Robert musiał wejść na boisko wtedy, kiedy przegrywaliśmy 1:2, czyli w 63. minucie, na podmęczonego przeciwnika - stwierdził Tomaszewski na kanale Super Expressu.
- Gdyby on miał te sytuacje, które mieli Szymański, Cash czy Zieliński, to jestem przekonany, że by to strzelił. Jego rolą jest wejście w 60. minucie na podmęczonego rywala - podkreśla były bramkarz.
Polacy kolejny mecz rozegrają w piątek. Na Stadionie Narodowym w Warszawie zmierzą się z Rumunią. Początek o 20:45.