Totalny kozak bez klubu od 3 miesięcy. "To świadomy wybór"
Argentyna zrodziła wielu świetnych napastników. Jednym z nich bez wątpienia trzeba nazwać Mauro Icardiego. Snajper strzelał w wielkich klubach, a dziś pozostaje bez pracy. Jak podkreśla, sam zdecydował się na bezrobocie.
Postaci Mauro Icardiego nie trzeba nikomu przedstawiać. Argentyńczyk rozwijał się w słynnej La Masii, a następnie podbił włoską Serie A. Świetnym sezonem w barwach Sampdorii przekonał do siebie Inter Mediolan.
Działacze ze Stadio Giuseppe Meazza sprowadzili napastnika w 2013 roku za 13 milionów euro. Piłkarz był związany z klubem przez sześć kolejnych sezonów, wyrabiając sobie markę klasowego napastnika.
Icardi przez długie lata był kapitanem "Nerazzurrich". Dwukrotnie sięgnął po koronę króla strzelców Serie A. Najbardziej bramkostrzelny był w sezonie 2017/18, gdy na ligowych boiskach trafił do siatki aż 29 razy (!).
W sezonie 2018/19 w Mediolanie pojawił się o kilka lat młodszy naturalny następca napastnika - Lautaro Martinez. Czas pokazał, że były to ostatnie rozgrywki będącego w świetnej formie snajpera we Włoszech.
W 2020 roku Icardi został sprzedany do PSG za 50 milionów euro. W pierwszym sezonie we Francji dalej prezentował się wyśmienicie - zdobył 20 bramek w 34 meczach. W kolejnych rozgrywkach zaczął borykać się z problemami zdrowotnymi i strzelał mniej, przez co w pewnym momencie dostawał same ochłapy.
W 2022 roku Argentyńczyk został wypożyczony, a następnie sprzedany do Galatasaray. W Turcji znów wyglądał świetnie. W dwóch pierwszych sezonach zdobył 55 bramek w 73 meczach. W drugim z nich sięgnął po koronę króla strzelców Super Lig. Jego problemy zaczęły się w trzecich rozgrywkach.
W listopadzie 2024 roku Icardi doznał kontuzji więzadeł krzyżowych w kolanie, przez którą stracił resztę sezonu 2024/25. W kolejnych rozgrywkach otrzymał opaskę kapitańską, lecz coraz częściej musiał godzić się z rolą zmiennika. Zmagania zakończył z dorobkiem 47 występów, 16 goli i trzech asyst.
Icardi kończył każdy sezon w Turcji z mistrzostwem kraju. Mimo to po zakończeniu poprzednich rozgrywek rozstał się z Galatasaray. Nowego klubu nie ma do dziś, będąc bezrobotnym od ponad trzech miesięcy. Jak zaznaczył, jest to jego świadomy wybór.
- Myślą, że bezrobocie to porażka, a ja nazywam to świadomym wyborem. Myślą, że brak umowy oznacza brak możliwości. Ja nazywam to swobodą wyboru. Pracowałem, by sam decydować o swoim czasie i zapewnić sobie bezpieczną przyszłość. Gdybym przestał pracować, moje życie wyglądałoby tak samo. Nie rozumiem, czemu się o mnie martwią. Żyjcie spokojnie, w pokoju i z wielką miłością. Ja mam już wszystko - skomentował na Instagramie.
Minionego lata Argentyńczyk był łączony z konkretnymi klubami. W kontekście jego transferu przewijały się nazwy kilku drużyn m.in. Lazio, Tottenhamu czy Olympiakosu. Piłkarz ma 33 lata i jest w dobrej formie, więc w profesjonalnym futbolu może jeszcze sporo zwojować. Czas pokaże, jaki kolejny krok podejmie.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.