Tragedia w Hiszpanii. Piłkarz nie żyje po zderzeniu na boisku

Jesus de Miguel Alameda nie żyje. Hiszpański piłkarz zmarł dzień po koszmarnym wypadku, do jakiego doszło na boisku podczas meczu CD Tenerife - FC Andorra.
Do mrożących krew w żyłach scen doszło w doliczonym czasie gry. De Miguel zderzył się z bramkarzem rywali, Jesusem Owono.
Stracił przytomność i był reanimowany. Trafił na oddział intensywnej terapii. Początkowo jego stan był stabilny.
W nocy nadeszły jednak wieści o pogorszeniu stanu zdrowia Miguela. Niestety, wtorkowy poranek przyniósł informacje o jego śmierci.
- Rozdarci bólem, z gulą w gardle i nie mogąc uwierzyć, że to prawda, przekazujemy wiadomość o śmierci Jesusa de Miguela Alamedy, która miała miejsce we wtorek, 3 listopada, o godzinie 8:00 - przekazano.
- Nie ma słów pocieszenia, nie ma absolutnie niczego, co mogłoby złagodzić to uczucie, pełen smutek. Jesteśmy przy zrozpaczonej rodzinie, przy jego bliskich, przy wszystkich kibicach, którzy opłakują ten okrutny finał - dodano.
- Rodzina Jesusa de Miguela dziękuje za całe okazane wsparcie i prosi o maksymalnym szacunek dla jej prywatności w tych strasznych chwilach - zakończono.