Tragiczna śmierć piłkarza polskiego klubu. Zginął w wypadku wraz z rodziną

W dolnośląskich Łagiewnikach doszło do tragicznego wypadku. W jego wyniku śmierć poniósł piłkarz Wołodymyr Snidanko, a także jego żona i syn.
We wtorek w Łagiewnikach pod Wrocławiem miało miejsce makabryczne zdarzenie. Auto, którym kierował Wołodymyr Snidanko, uderzyło w samochód ciężarowy. Siła uderzenia była na tyle duża, że auto odbiło się od większego pojazdu i wpadło w kolejną ciężarówkę.
Samochód marki Ford wpadł do rowu. Świadkowie zdarzenia natychmiast wezwali na miejsce służby ratownicze. Działania dziesięciu zastępów straży pożarnej oraz zespołów policji i pogotowia ratunkowego na krajowej "ósemce" trwały kilka godzin.
Jak się okazało, oprócz Snidanki samochodem podróżowała jego żona, Nadia, a także sześcioletni syn pary. Niestety, zarówno kierowca, jak i pasażerowie nie przeżyli wypadku. Po przyjeździe służb żadna z osób nie dawała oznak życia.
37-letni Wołodymyr Snidanko był piłkarzem występujących w dolnośląskiej B-klasie Sudetów Międzylesie. Jeszcze w weekend brał udział w spotkaniu, w którym jego ekipa rywalizowała z Granicą Tłumaczów. Reprezentował barwy klubu od czerwca.
- Ciężko coś napisać, a już na pewno się z tym pogodzić. W wyniku tragicznego wypadku samochodowego zginął nasz serdeczny przyjaciel i zawodnik Wołodymyr Snidanko. Wraz z nim zginęli jego żona i mały synek. W imieniu prezesa klubu oraz zawodników składamy najszczersze wyrazy współczucia dla rodziny - napisano w mediach społecznościowych klubu.
Ukrainiec i jego żona Nadia osierocili dwójkę najmłodszych dzieci: czteroletniego syna oraz dwuletnią córkę. Nie znajdowały się one w samochodzie.
Kierowcy ciężarówek nie odnieśli poważnych obrażeń. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Dzierżoniowie, która bada przyczyny tragicznego zdarzenia.