Tragiczna statystyka Widzewa. Tak zagrał z Wisłą Kraków. "Katastrofa"
Widzew Łódź zanotował kolejny mecz bez zwycięstwa, tym razem remisując z Wisłą Kraków 0:0. Jak zauważył Roman Kołtoń, przez większość meczu gospodarze nie potrafili zagrozić bramce rywala.
Ponad dwa miesiące czeka Widzew Łódź na triumf w PKO BP Ekstraklasie. Po raz ostatni wygrał w sierpniu, gdy pokonał Jagiellonię Białystok 2:0.
Szansa powrotu na zwycięską ścieżkę nadarzyła się w piątek. Drużyna prowadzona przez Mateusza Stolarskiego mierzyła się na własnym terenie z Wisłą Kraków. Po raz kolejny w ostatnim czasie nie potrafiła jednak poważnie zagrozić rywalom. W sumie oddała tylko trzy celne strzały.
Mało brakowało, aby Widzew ten mecz przegrał. W drugiej połowie rzutu karnego na gola nie zamienił jednak Angel Rodado. Łodzianie nie potrafili zaś odpowiedzieć i jak słusznie zauważył Roman Kołtoń w programie na kanale Meczyki, przez znaczną część odsłony byli bezzębni.
- Mój syn w 77. minucie sprawdził xG Łodzian za drugą połowę… 0,00. Piłkarska katastrofa w sensie niegrania w piłkę. To, co Widzew pokazał w drugiej połowie, to było horrendum. Nie wiem, jak Stolarski odkręci się z tego. Uważam, że to jest dobry trener. Dla mnie to jest zagadka, dlaczego on nie może sobie poradzić, żeby jakąkolwiek taktykę było widać w tej drużynie, a widać było strach i nieporadność. Patrzysz na tabelę i Widzew broni się przed spadkiem - powiedział.
- Taktyka ma służyć temu, żeby uwolnić potencjał piłkarzy. Dwóch napastników, którzy na polskie warunki są ciekawi - Świderski, Bergier. To nie są źli napastnicy. Gdybyśmy umieścili ich w drużynie funkcjonującej, to oni by zafunkcjonowali. Świder nie jest taki słaby, jak wmawiają ludzie - dodał.
Kolejny mecz Widzewa w PKO BP Ekstraklasie zostanie rozegrany w piątek, 23 października. Rywalem będzie wówczas Górnik Zabrze.
Oglądaj program na kanale Meczyki:
