Transfer-tragedia. Absolutny niewypał polskiego klubu. Dziś kopie się po czole
W ostatnich latach Jagiellonia Białystok miała tendencję do przeplatania genialnych transferów i fatalnych ruchów. Do drugiego grona należy Fernan Ferreiroa. Grał on w klubie niecały rok.
Fernan Ferreiroa zaczynał karierę w Celcie Vigo. W 2012 roku doczekał się debiutu w zawodowym futbolu. Nigdy nie zdołał jednak zaistnieć w LaLiga. Występował tylko w młodzieżówce i rezerwach. Po kilku latach ten stan rzeczy przestał mu odpowiadać. W 2015 roku przeszedł na wypożyczenie do Composteli, natomiast po jego zakończeniu opuścił ekipę.
Niedługo później znalazł nową ekipę. Związał się z Choco Redondela. Po roku spędzonym na czwartym poziomie rozgrywkowym, w trakcie którego wyrósł na jednego z gwiazdorów całej ligi, zaczęły interesować się nim ekipy z wyższych poziomów rozgrywkowych. W 2016 roku hiszpański pomocnik wzmocnił Gimnasticę Segoviana.
Tam utrzymał dobrą formę, perfekcyjnie wywiązując się z obowiązków zarówno w ofensywie, jak i w defensywie. Jego docelowym planem były jednak występy za granicą. Żeby się do tego przybliżyć, w 2018 roku przeniósł się do Barakaldo. W ekipie walczącej o promocję na zaplecze hiszpańskiej ekstraklasy miał większe szanse na to, że dojrzą go skauci.
Tak też się stało. Po kolejnym znakomitym sezonie w swoim wykonaniu Ferreiroa przykuł uwagę zagranicznych klubów. Koniec końców 2019 roku trafił do Gabali. Tam nie zwalniał tempa. Po następnym kapitalnym sezonie apetyt hiszpańskiego pomocnika zaczął jednak rosnąć. Zdecydował się on na przenosiny do mocniejszej ligi.
W ten sposób przeniósł się do Jagiellonii Białystok. Wydawało się, że "Duma Podlasia" robi wyśmienity ruch, wyciągając takiego gracza za czapkę gruszek. Transfer do PKO BP Ekstraklasy nie wyszedł mu jednak na dobre. Ferreiroa nie potrafił odnaleźć się na placu gry. Popełniał proste błędy wystawiany zarówno bardziej z przodu, jak i bardziej z tyłu. Szybko zaczął przegrywać walkę o występy w podstawowym składzie.
Później Ferreiroa pojawiał się na placu gry tylko w przypadku problemów zdrowotnych swoich konkurentów. W końcówce rozgrywek 2020/21 całkowicie z niego zrezygnowano. Gracz trafił do rezerw. To był gwóźdź do jego trumny w klubie. Koniec końców po niecałym roku ogłoszono jego odejście z Jagiellonii. Razem z nim "Duma Podlasia" pożegnała także Ariela Borysiuka, Macieja Makuszewskiego i Damiana Węglarza.
Ferreiroa zakończył pobyt w ekipie z 11 meczami w pierwszej drużynie oraz dwoma spotkaniami i jednym trafieniem w drugim zespole. Później pozostał bez klubu. Po kilku miesiącach zlitowała się nad nim Gabala. Tam hiszpański pomocnik był jednak cieniem samego siebie. Nie potrafił wrócić do optymalnej dyspozycji. Klub postanowił się wobec tego z nim pożegnać.
W 2021 roku gracz przeniósł się do Enosisu Neon Paralimni. Śródziemnomorski klimat także mu nie posłużył. Rozstano się z nim po kilku miesiącach. Zaczął się największy kryzys w jego karierze, Ferreiroa spędził na bezrobociu półtora roku. Nie mając wyjścia, powrócił do korzeni. Ponownie związał się z Gimnasticą Segoviana, z którą najpierw awansował do trzeciej ligi, następnie spadł do czwartej ligi.
Po relegacji Ferreiroa postawił wszystko na jedną kartę. Hiszpański pomocnik postanowił wrócić za granicę. W ten sposób zameldował się w bośniackiej ekstraklasie. W sezonie 2025/26 przywdziewał trykot Rudara Prijedor, w kampanii 2026/27 reprezentuje barwy Slogi Meridian. Z przeciętnym skutkiem. Aktualnie wszystko wskazuje na to, że z gracza szturmującego azerską ekstraklasę zostało niewiele.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Polska Piłka", w którym wspominamy m.in. piłkarzy biegających niegdyś po polskich boiskach, pamiętne mecze ligowe i przedstawicieli Ekstraklasy w Europie, a także nieco zapomniane już kluby z naszego kraju.