Trener Portugalii powiedział, co myśli o Ronaldo. Postawił sprawę jasno
Jorge Jesus znalazł się w ogniu pytań. Powód był oczywisty: rezygnacja Cristiano Ronaldo z występów w kadrze. Doświadczony szkoleniowiec nie czuje się za to odpowiedzialny.
Ronaldo ogłosił swoją decyzję w czwartek. Reprezentację porzucił po 23 latach.
Nie ma wątpliwości, że do jego decyzji doprowadził konflikt z Jesusem. Ronaldo z jego powodu opuścił wrześniowo-październikowe zgrupowanie kadry. Postanowił do niej nie wracać. Jesus twierdzi, że do wczoraj zamierzał go powołać na listopadowe mecze z Danią i Walią.
- Myślałem, że wróci do reprezentacji. Myślałem o tym, żeby do niego zadzwonić, porozmawiać z nim. Postanowił, że nadszedł czas, żeby odejść z reprezentacji. Prędzej czy później musiało to nastąpić. Czuł, że to najlepszy moment, żeby odejść. Muszę go szanować, nigdy nie ignorując tego, kim był dla Portugalii i kim nadal jest dla niej. To symbol - mówił Jesus.
Selekcjoner reprezentacji Portugalii potwierdził, że Ronaldo nie poinformował go o swoich zamiarach.
- Dowiedziałem się wtedy, kiedy wszyscy. Jego decyzja została mi przekazana wczoraj, jak wszyscy wiecie, po nagraniu filmu, po oświadczeniu, które wydał. Do tego czasu nic o tym nie wiedziałem. Nie próbowałem z nim rozmawiać. To, że odejdzie z kadry za mojej kadencji, było jasne - powiedział Jesus.
Dziennikarze pytali 72-latka, czy uważa, że Ronaldo zakończył reprezentacyjną karierę przez niego. Jesus przypominał, że wcześniej obaj z powodzeniem współpracowali w Al-Nassr.
- Nie czuję się winny z powodu jego odejścia z kadry. Szanuję jego decyzję i dlatego nie można ignorować jego historii. Nigdy tego nie zrobię. Bo zawsze będzie symbolem, a przez te półtora roku zbudowałem z nim silną przyjaźń. Pod względem sportowym podjął teraz kolejną decyzję. Bardzo ją szanuję - tłumaczył selekcjoner Portugalii.
- Nie zmieniłbym niczego w swoim postępowaniu. Wszystkie decyzje podejmowałem z myślą o drużynie. Jako trener zawsze broniłem tego, co najlepsze dla zespołu - wyłożył Jesus.