Trener Rakowa narzeka na terminarz. Tłumaczy się po kolejnym słabym meczu. "Nie możemy"

Trener Rakowa narzeka na terminarz. Tłumaczy się po kolejnym słabym meczu. "Nie możemy"
Grzegorz Misiak / pressfocus
Raków Częstochowa zanotował bardzo słaby występ w starciu z Motorem Lublin. Łukasz Tomczyk część odpowiedzialności starał się zrzucić na przeładowany terminarz spotkań.
W niedzielę Raków zdołał zremisować z Motorem, o czym pisaliśmy TUTAJ. Częstochowianie strzelili swojego gola w samej końcówce i to po dość kontrowersyjnym rzucie karnym.
Dalsza część tekstu pod wideo
"Medaliki" znów nie pozostawiły po sobie dobrego wrażenia, co było punktowane przez kibiców tego klubu. Głos w sprawie słabego występu zabrał już Łukasz Tomczyk, który zwrócił uwagę, że w środku tygodnia jego drużyna musiała walczyć z GKS-em Katowice w półfinale Pucharu Polski. Starcie udało się rozstrzygnąć dopiero po serii rzutów karnych.
- Powiem krótko: nie możemy grać meczu w takim odstępie czasowym. W pierwszej połowie nie byliśmy w stanie dać nic więcej - stwierdził.
- Musieli wejść zmiennicy, żeby coś ruszyło. Pierwsza połowa dla Motoru, druga dla nas. (...) Kontuzje są martwiące. Nawarstwienie spotkań. Svarnas 41. mecz w sezonie, Racovitan 40. - dodał, cytowany przez Kamila Głębockiego.
Raków zajmuje obecnie szóste miejsce w tabeli Ekstraklasy, traci tylko trzy punkty do czwartego Górnika. To właśnie z tą drużyną zmierzy się w finale Pucharu Polski, zaplanowanym na 2 maja.
Jan - Piekutowski
Jan PiekutowskiDzisiaj · 17:45
Źródło: Kamil Głębocki

Przeczytaj również