Trener Rakowa wskazał przyczynę porażki. "To zdecydowało"

Raków Częstochowa w sobotni finale Pucharu Polski przegrał 0:2 z Górnikiem Zabrze. Przyczynę porażki na konferencji prasowej wskazał szkoleniowiec "Medalików", Łukasz Tomczyk.
Aż do 75. minuty trzeba było czekać na pierwszy celny strzał Rakowa na PGE Narodowym. Ogółem Częstochowianie mocno zawiedli podczas finału Pucharu Polski.
Górnik zasłużenie wygrał 2:0 i sięgnął po trofeum po ponad 50 latach przerwy. Łukasz Tomczyk za decydujący moment meczu uważa pierwszego gola.
- Ciężko opowiada się o tym meczu. Dziękuję naszym kibicom za wsparcie i liczną frekwencję. Dziękuję zawodnikom za dotarcie do finału. Za to, że mogliśmy tu być. Przede wszystkim za walkę do końca w meczu z GKS-em Katowice. I taka walka musi nam przyświecać na cztery ostatnie mecze - powiedział Tomczyk na konferencji prasowej, cytowany przez Przegląd Sportowy Onet.
- Teraz musimy to przełknąć, a potem walczyć w czterech ostatnich meczach ligowych. Musimy być głodni, bo chcemy jeszcze walczyć o najwyższe cele - zadeklarował.
- To nie było dobre spotkanie w naszym wykonaniu. Zdecydował jeden moment w pierwszej połowie, gdzie optycznie mieliśmy kontrolę, ale nie możemy stracić bramki z takiej sytuacji. To było zbyt proste. Nie ma prawa coś takiego wpaść. To zadecydowało. Nic nas nie zaskoczyło w tym meczu, nie ma co szukać usprawiedliwień. Musimy się złapać i walczyć do końca - podkreślił.
Tomczyk został także zapytany o czerwoną kartkę dla Jonatana Brauta Brunesa. Norwego w doliczonym czasie gry bardzo ostro potraktował Lukasa Podolskiego, o czym pisaliśmy TUTAJ.
- Jest za wcześnie, by teraz to poruszać. Z tego może być teraz tylko awantura. Trzeba ocenić to na chłodno i przygotować analizę całego meczu i jego występu - zakończył.