Tyle kasy za napastnika, który nie strzela. U Mourinho nie miał szans

Tyle kasy za napastnika, który nie strzela. U Mourinho nie miał szans
IMAGO / pressfocus
Miał zarówno lepsze, jak i gorsze momenty w swojej karierze. Do tych mniej udanych niewątpliwie należy epizod w Manchesterze United. Memphis Depay kompletnie zawiódł na Old Trafford. Jego transfer można uznać za nieudaną inwestycję.
Postaci Memphisa Depaya nie trzeba nikomu przedstawiać. 31-latek stanowi o sile ofensywy reprezentacji Holandii i przez długie lata brylował w czołowych europejskich klubach. Droga piłkarza nie zawsze jednak była usłana różami. Szczególnie nieudany okazał się jego transfer do Manchesteru United.
Dalsza część tekstu pod wideo
Depay rozwijał skrzydła w akademii PSV Eindhoven. Pierwszą okazję na grze w seniorskiej drużynie otrzymał w sezonie 2011/12. Półtora roku później był już podstawowym zawodnikiem pierwszego garnituru. Nie zaprzepaścił swojej szansy, odpłacając się trenerowi za jego zaufanie bramkami.
Holender był pierwszym napastnikiem ekipy z Eindhoven przez pełne dwa sezony. W tym czasie rozegrał 83 spotkania, zdobył 42 bramki, zaliczył 16 asyst oraz sięgnął po mistrzostwo kraju. Ponadto w sezonie 2014/15 z dorobkiem 22 goli został królem strzelców lokalnej Eredivisie.
W letnim okienku sezonu 2015/16 działacze Manchesteru United postanowili nieco przebudować formację ofensywną. Szeregi klubu opuścili m.in. Radamel Falcao, Robin van Persie czy Angel Di Maria. Wydawało się, że Depay jest gotowy na nowe wyzwania i idealnie wpasuje się na Old Trafford. Miał się uzupełniać z doświadczonym Wayne’em Rooneyem i świeżo sprowadzonym z AS Monaco Anthonym Martialem.
Holender przeniósł się do więc do Anglii, odchodząc z PSV za 34 miliony euro. 8 sierpnia 2015 roku zadebiutował w wygranym 1:0 meczu pierwszej kolejki Premier League przeciwko Tottenhamowi. Rozegrał 68 minut na pozycji cofniętego napastnika, zbyt mocno się nie wyróżniając.
Snajper czekał na pierwsze trafienie w barwach "Czerwonych Diabłów" do 18 sierpnia. W wygranym 3:1 meczu eliminacji do Ligi Mistrzów przeciwko Club Brugge rozegrał pełny wymiar minut, ustrzelił dublet oraz asystował przy golu Marouane’a Fellainiego. Jego występ przeciwko belgijskiemu zespołowi był dobrym prognostykiem na przyszłość.
Depay zawodził jednak na krajowym podwórku. Pierwszego gola w Premier League strzelił dopiero 26 września, czyli prawie trzy miesiące po transferze z PSV. Trafił do siatki w spotkaniu siódmej kolejki, w którym "Czerwone Diabły" pokonały Sunderland 3:0. Mimo wyczekiwanego przełamania oczekiwano od niego znacznie więcej.
Cierpliwość Louisa van Gaala do rodaka w końcu się skończyła. W połowie października 2015 roku Holender wyleciał z ligowej kadry zespołu. Grał tylko w pucharach, lecz dostawał bardzo mało minut. Do łask szkoleniowca wrócił dopiero pod koniec listopada, a więc po około miesiącu.
Po powrocie do kadry Depay dalej zawodził. Rzadko kiedy trafiał do siatki, przez co regularnie zaczynał spotkania na ławce rezerwowych, czasem nie łapał się do składu, a nawet został zesłany na jeden mecz do zespołu rezerw. W debiutanckim sezonie zaliczył w pierwszej drużynie 45 występów, w których zdobył siedem bramek i zanotował pięć asyst.
Po zakończeniu rozgrywek Van Gaal odszedł z Manchesteru United. Jego posadę przejął Jose Mourinho. Co więcej, na Old Trafford trafił Zlatan Ibrahimović, który był pierwszym wyborem Portugalczyka. Depay przegrał walkę o miejsce w wyjściowym składzie i wraz z upływem czasu stało się jasne, że nie figuruje w planach nowego szkoleniowca.
Przez pierwszą rundę sezonu 2016/17 Holender wystąpił w ośmiu spotkaniach, w których rozegrał tylko 138 minut i nie zdobył żadnej bramki. Było pewne, że musi odejść. W zimowym okienku transferowym został sprzedany za 16 milionów euro do Olympique’u Lyon, w którym zdołał się odbudować. W Manchesterze United zaliczył w sumie 53 występy, w których zdobył siedem bramek.
Po czterech i pół roku we Francji snajper odszedł do FC Barcelony za darmo. W stolicy Katalonii rozegrał jeden dobry sezon, a następnie odszedł do Atletico Madryt, w którym radził już sobie znacznie gorzej. Po kilkunastu miesiącach pozostał w końcu na lodzie. We wrześniu ubiegłego roku zgłosiło się po niego brazylijskie Corinthinas, gdzie gra do dziś.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Ciekawostki: Piłka Zagraniczna", w którym piszemy o obecnych, byłych, czy niedoszłych gwiazdach futbolu, których historia zasługuje na przypomnienie.

Przeczytaj również