Tyle Kowalczyk zarabiał w Hiszpanii. Niewiarygodne, jaką umowę podpisał

Wojciech Kowalczyk do dziś cieszy się wielkim uznaniem w oczach kibiców Realu Betis. Sam uważa jednak, że powinien podjąć inną decyzję na tamtym etapie kariery.
W 1994 roku Wojciech Kowalczyk odszedł z Legii Warszawa. Stołeczni sprzedali reprezentanta Polski do Realu Betis.
Napastnik kosztował 1,7 mln dolarów. Była to rekordowa transakcja dla "Wojskowych", ale też klubu z Sewilli. "Kowalowi" zaproponowano umowę gwarantującą 200 tysięcy dolarów rocznie.
Niedługo później warunki zmieniono. Zawodnik podpisał nowy, długi kontrakt. Zarabiał jeszcze więcej, chociaż sam uważa, że na taki krok nie powinien się decydować.
- Ja w Betisie popełniłem jeden błąd. Sam nie wiedziałem, PZPN mi nie podpowiedział, mój agent, hiszpański dziad, też nie doradził. Wchodziło prawo Bosmana, nie powinienem podpisać umowy dłuższej niż na cztery lata - przyznał u Żurnalisty.
- A ja podpisałem kontrakt na dziesięć lat. Dawał mi jakieś 400 tysięcy dolarów rocznie. Mogłem tego nie podpisać, po kolejnych dwóch latach odejść jako 26-latek. Miałem propozycje z PSV - dodał.
- Sewilla, kiedy nie grałem w piłkę, była pięknym miejscem. Leżałem na plecach, dziecko się rozwijało. Nikt mi jednak nie wytłumaczył, jaka to umowa - podsumował.
Kowalczyk grał w Betisie do 1999 roku, następnie trafił do UD Las Palmas. Jego ogólny bilans w barwach zespołu z Sewilli to, jak podaje Transfermarkt, 70 meczów i 18 goli.