Widzew nie zwolni trenera. Jeszcze

Widzew nie zwolni trenera. Jeszcze
Kasia Dzierzynska / pressfocus
Igor Jovićević może spać spokojnie. A przynajmniej trzy najbliższe noce, bo o przyszłości trenera ma rozstrzygnąć mecz z GKS-em Katowice. Chociaż już teraz pozycja Chorwata jest bardzo słaba.
Widzew nie potrafi wydostać się ze strefy spadkowej, bo też nie daje argumentów ku temu, aby punktować. W sobotę Łodzianie przegrali z Pogonią Szczecin (0:1). Szczegóły dotyczące tego meczu opisaliśmy TUTAJ.
Dalsza część tekstu pod wideo
Na ten moment Widzew zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli i traci dwa punkty do bezpiecznej Arki Gdynia. Beniaminek ma na koncie jedno spotkanie mniej, dlatego sytuacja przy Piłsudskiego może wyglądać jeszcze gorzej.
Nic więc dziwnego, że wobec klęski w Szczecinie zaczęto głośno mówić o zwolnieniu Igora Jovićevicia. Do niej jednak nie dojdzie. A przynajmniej nie w sobotę.
Chorwat prawdopodobnie dostanie szansę we wtorkowej potyczce z GKS-em Katowice w ramach Pucharu Polski. Jeśli przegra - ma zostać zwolniony. O takim scenariuszu napisał już Football Scout.
Jovićević trzyma się posady nie ze względu na poprawę gry zespołu lub szczególną wiarę w rychłą rehabilitację, ale między innymi brak następcy "na już". Majstrowanie w sztabie na trzy dni przed ćwierćfinałem to ruch bardzo ryzykowny. Szanse na to, że były trener Szachtara dokończy sezon w Widzewie, pozostają jednak niewielkie.
52-latek trafił do Łodzi w październiku 2025 roku i podpisał umowę ważną do połowy 2027. Na ten moment punktuje porażająco źle. Wygrał pięć z 14 meczów, aż siedem przegrał. Po meczu z GKS-em Widzew czeka bój z Lechem.

Przeczytaj również