Wielka pomyłka polskiego klubu. 183 minuty przez 4,5 miesiąca, dziś nikt go nie chce

Wielka pomyłka polskiego klubu. 183 minuty przez 4,5 miesiąca, dziś nikt go nie chce
Michal Kosc / pressfocus
Najpierw błyszczał w Radomiaku Radom, później miał zachwycać w Jagiellonii Białystok. Tak się jednak nie stało. Transfer Ediego Semedo trzeba nazwać pomyłką "Dumy Podlasia".
W ostatnich latach Radomiak Radom chętnie sięga po piłkarzy z portugalskich lig. Nie inaczej było przed startem sezonu 2023/24. "Zieloni" sprowadzili z Półwyspu Apenińskiego aż czterech zawodników. Jednym z nich był Edi Semedo.
Dalsza część tekstu pod wideo
Kabowerdeńczyk przeniósł się z Penafiel do Radomia za darmo. Miał na swoim koncie występy w młodzieżowej drużynie Benfiki, przez co wobec jego transferu były pewne oczekiwania. Czas pokazał, że działacze się nie pomylili.
Co prawda, Semedo nie był zawodnikiem, który grał od deski do deski, strzelając mnóstwo goli, ale gdy już pojawiał się na boisku, robił różnicę. Biegał po prawym skrzydle, psując krew obrońcom rywali.
Piłkarz miał kilka strzeleckich przebłysków. Szczególnie pamiętnym jest jego dublet w meczu przeciwko Zagłębiu Lubin. W pierwszej części sezonu rozegrał 1014 minut w 18 spotkaniach i zdobył cztery bramki.
W przerwie między rundami Semedo zdecydował się zmienić klubowe barwy. Odszedł za 300 tysięcy euro do Arisu Limassol. Po transferze na Cypr często był zmiennikiem, spędzając niektóre mecze w całości na ławce rezerwowych.
W sezonie 2024/25 sytuacja Kabowerdeńczyka prezentowała się jeszcze gorzej. Skrzydłowy coraz rzadziej pojawiał się na boisku. W rezultacie od końcówki sierpnia do początku lutego rozegrał 439 minut w 16 spotkaniach.
W lutym 2025 roku pomocną dłoń do Semedo wyciągnęła Jagiellonia Białystok. Po powrocie do PKO BP Ekstraklasy piłkarz nie błyszczał jak wcześniej, przez co transfer "Dumy Podlasia" można nazwać niewypałem.
Przez 4,5 miesiąca Kabowerdeńczyk spędził na boisku zaledwie 183 minuty w ośmiu meczach. W kilku spotkaniach nawet na chwilę nie podniósł się z ławki rezerwowych i w niektórych nie został uwzględniony w meczowej kadrze.
Po zakończeniu rozgrywek Semedo wrócił do Arisu i w ubiegłym sezonie grał w jego barwach. Po raz kolejny jego statystyki i czas spędzony na boisku były dalekie od wymarzonych. Wraz z początkiem lipca jego kontrakt wygasł, a ten stał się wolnym zawodnikiem. Do dziś pozostaje bez klubu.
***
Tekst powstał w ramach cyklu "Polska Piłka", w którym wspominamy m.in. piłkarzy biegających niegdyś po polskich boiskach, pamiętne mecze ligowe i przedstawicieli Ekstraklasy w Europie, a także nieco zapomniane już kluby z naszego kraju.

Dyskusja

Przeczytaj również